Tymczasem hodowcy wciąż protestują przeciwko zbyt niskim cenom skupu żywca. Ich zdaniem, produkcja wieprzowiny i drobiu jest nieopłacalna. Niezadowoleni są również przetwórcy. Coraz częściej przekonują się, że w porównaniu z zagraniczną konkurencją produkują zbyt drogo. Za drogo na eksport ale i coraz częściej za drogo na rynek krajowy. Jakie jest wyjście z tej sytuacji? Jeszcze nie tak dawno hodowcy trzody chlewnej protestowali na drogach Wielkopolski i przed Ministerstwem Rolnictwa. Teraz zapanował pozorny spokój, ale rolnicy przedstawiają wyliczenia, że ceny jakie otrzymują za żywiec są za niskie. Dlatego, ich zdaniem, chów jest nieopłacalny. Sytuacja jest o tyle złożona, że w podobnej sytuacji znajdują się również hodowcy bydła i drobiu.

Eksperci i praktycy uważają, że trzy czwarte kosztów produkcji zwierzęcej to ceny pasz. Za trzy miesiące pasze mogą jeszcze znacznie zdrożeć, gdyż od sierpnia nie będzie można do ich produkcji używać ziarna modyfikowanego genetycznie.

Zagadnienie należy jednak traktować znacznie szerzej, gdyż niezadowoleni są również przetwórcy. Coraz częściej przekonują się, że w porównaniu z zagraniczną konkurencją produkują zbyt drogo. Za drogo na eksport i coraz częściej za drogo na rynek krajowy. A prawa ekonomii na wolnym rynku są bezlitosne, dlatego w Polsce odnotowujemy już pierwsze bankructwa. Wśród przetwórców panuje przekonanie, że na kolejne nie trzeba będzie długo czekać. Najgorsze dla krajowych przedsiębiorców jest to, iż największe zagrożenie dotyczy zakładów nowoczesnych i nowych. Ich właściciele ponieśli ogromne koszty budowy i modernizacji. Teraz muszą spłacać kredyty. Tymczasem konkurencja z zagranicznymi przedsiębiorstwami, pośrednio wspieranymi przez narodowe administracje, jest nierówna i z góry skazana na porażkę.

Źródło: Agrobiznes

Podobał się artykuł? Podziel się!