O stopniu produkcji wieprzowiny świadczy nie tylko skala chowu świń na fermach, lecz w dużym stopniu również organizacja pozyskiwania tuczników do uboju przez zakłady mięsne. We współczesnym świecie, aby produkcja była opłacalna, musi być prowadzona na coraz większą skalę. Standardy pod tym względem coraz częściej narzucają kraje, które jeszcze niedawno nie miały tak dużego znaczenia na światowym rynku wieprzowiny. Są to przede wszystkim USA, Kanada i Brazylia.

Kraje europejskie nie mogą sobie pozwolić na tak dużą jak w Ameryce, skalę produkcji tuczników na fermach. W Europie nie ma możliwości tworzenia tak dużych gospodarstw rolnych i kładzie się znacznie większy nacisk na przestrzeganie norm ochrony środowiska. Dlatego coraz większa ekspansja Ameryki na światowym rynku wieprzowiny jest dla Europy zjawiskiem bardzo niekorzystnym.

Najgorszym zjawiskiem, wpływającym ujemnie na eksport wieprzowiny, jest niekontrolowana nadprodukcja tuczników. Dała ona o sobie znać szczególnie mocno pod koniec lat dziewięćdziesiątych zarówno w Europie, jak i w USA. Wtedy to hodowcy i producenci ponieśli ogromne straty, a wielu z nich, zwłaszcza w Europie, zrezygnowało z chowu świń. Z tego powodu w UE podjęto plan ograniczania liczby loch w stadach podstawowych na fermach świń. Wtedy też zobowiązano duże korporacje mięsne w UE do podawania z rocznym wyprzedzeniem informacji o możliwości zakupu z góry określonej liczby tuczników, aby ograniczyć ich nadprodukcję. Firmy te podają także kwoty pieniężne, przeznaczane na ten cel. Większość rzeźni ma podpisane umowy wieloletnie na odbiór tuczników, z uwzględnieniem nie tylko wielkości dostaw, lecz także jakości tuczników. Normy jakościowe obejmują przy tym nie tylko mięsność tusz, lecz również częstość występowania wad mięsa spowodowanych błędami hodowlanymi lub wynikającymi ze złej organizacji obrotu żywca.

W ostatnim czasie pojawił się także problem związany z doprowadzeniem do zrównoważonej produkcji tuczników na świecie. Jednym z argumentów dyscyplinujących metody i skalę produkcji tuczników może być nacisk konsumentów na zwiększenie bezpieczeństwa żywności. Brana jest także pod uwagę zmiana postaw konsumenckich i coraz większe znaczenie, jakie przypisuje się ochronie środowiska na całym świecie. Może się to przyczynić do ograniczania skali produkcji wieprzowiny w tych krajach, w których prowadzi się intensywne formy produkcji.

Dzięki zaleceniu podawania z rocznym wyprzedzeniem zakupu tuczników przez duże europejskie korporacje mięsne, wiadomo, ile kupią najwięksi w roku 2005. Prognozy uboju w mln tuczników są następujące: Danish Crown - 20, Bestmeat Company - 14, Westfleisch - 3,7, Cooperl - 3,4, Socopa - 3,2, Tonnies - 3,2, Grampian - 3,1, D&S Fleisch - 2,8, Proinserga - 2,5, Hendrix Meat Group - 2,4, Swedish Meat - 2,1 , Sudfleisch - 2,1, Olympig - 2,1, Groupe Bigard - 2, Bernard - 1,7 mln tuczników. Warto zauważyć, że polski potentat na rynku mięsnym, Zakłady Mięsne DUDA, przerabia połowę tego, co najmniejszy potentat europejski.

Gigantami europejskiego rynku mięsnego jest 15 firm. Najwięcej tuczników w ciągu roku ubija duński koncern Danish Crown i niewiele mu ustępujący międzynarodowy koncern Bestmeat Company. Następne w kolejności firmy są już zdecydowanie mniejsze: Westfleisch, Cooperl, Socopa, Tonnies, Grampian, D&S Fleisch, Proinserga, Hendrix Meat Group, Swedish Meat, Sudfleisch, Olympig, Groupe Bigard, Bernard.

Źródło: "Farmer" 02/2005

Podobał się artykuł? Podziel się!