Zdaniem Romana Milera nie ma sensu oczekiwać, że sytuacja na rynku żywca wieprzowego w najbliższym czasie się poprawi. - Duża praca w tym zakresie leży po stronie legislacyjnej. Mam zwłaszcza na myśli przepisy dotyczące ochrony środowiska. Normy obowiązujące przy uruchamianiu nowych ferm, a szczególnie tzw. ferm matczynych - zarodowych, to obecnie „droga przez mękę". Pozwolenie zintegrowane jest zmorą każdego potencjalnego inwestora czy przedsiębiorcy. Dlatego firmy uciekają od tego rozwiązania, opierając swoją działalność na tuczu kontraktowym - tłumaczył wiceprezes PKM Duda.

- W branży rzeźnianej nie ma już miejsca dla małych podmiotów. Zaryzykowałbym nawet twierdzenie, że brakuje go również dla średnich ubojni. Kluczową kwestią decydującą o kondycji poszczególnych zakładów jest ich struktura sprzedaży, a w jej ramach - eksport. Każdy z elementów wieprzowych musi znaleźć swój rynek docelowy - dodał.

Zwrócił też uwagę, że branża mięsna potrzebuje wsparcia rządu w obszarze „udrażniania kanałów sprzedaży", czyli otwierania nowych rynków dla polskiego mięsa. - Takim kluczowymi rynkami są Unia Celna i rynki azjatyckie. Od atmosfery pomiędzy Polską a partnerami zagranicznymi naprawdę wiele zależy - podkreślił Miler. - Zakład produkcji rzeźnianej bez dobrze zorganizowanej sprzedaży zagranicznej raczej nie ma szans na utrzymanie rentowności - zanzaczył Podobał się artykuł? Podziel się!