PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Ubój gospodarczy bez ryzyka

Ubój gospodarczy bez ryzyka Świniobicie jest zwyczajem niezwykle silnie zakorzenionym w tradycji polskiej wsi; Fot. Shutterstock

Świniobicie jest ważnym elementem tradycji polskiej wsi. Warto jednak wiedzieć, jak przeprowadzić je tak, aby nie narazić się na sankcje ze strony służb weterynaryjnych, a co gorsza, nie ryzykować zdrowiem własnym i najbliższych.



Świniobicie jest zwyczajem niezwykle silnie zakorzenionym w tradycji polskiej wsi. Każdy, kto czytał "Chłopów" Reymonta, z pewnością pamięta barwny opis uboju gospodarczego jako nierozłącznego elementu krajobrazu wsi przełomu XIX i XX w. Zwyczaj ten sięga jednak wiele stuleci wcześniej.

Choć władza ludowa próbowała zwalczać ubój gospodarczy niemal tak usilnie, jak bimbrownictwo, oba zwyczaje przetrwały zawirowania dziejowe, po to by w ostatnich latach odzyskać dawną świetność. Dziś ubój gospodarczy na własne potrzeby jest w pełni legalny, należy jednak przestrzegać pewnych zasad. Niespełnienie określonych warunków może ściągnąć sankcje ze strony służb weterynaryjnych, a co gorsze, zaniedbania higieniczne mogą stwarzać zagrożenie zdrowotne dla osób spożywających sporządzone przez nas przetwory. Warto zatem napisać słów kilka o podstawowych zasadach prawidłowego i bezpiecznego przeprowadzenia uboju gospodarczego.

CO WOLNO, A CZEGO NIE?

Obecnie obowiązujące przepisy dopuszczają ubój gospodarczy, którego celem jest dostarczenie mięsa i jego przetworów rolnikowi oraz jego rodzinie. Pierwszą rzeczą, o której musimy zatem pamiętać, jest fakt, że pod żadnym pozorem pozyskanego mięsa czy wyprodukowanych wędlin nie wolno sprzedawać. Grożą za to bowiem bardzo poważne sankcje. Ze strony służb weterynaryjnych będzie to grzywna w wysokości od 1000 do 5000 zł. Poważniejsze problemy mogą się jednak pojawić ze strony urzędu skarbowego. W skrajnych przypadkach może to być nawet kara pozbawienia wolności, nie da się również dotkliwych sankcji finansowych. Oczywiście, dotyczy to raczej osób zajmujących się przetwórstwem i sprzedażą mięsa na dużą skalę. Niezależnie od tego, lepiej jednak nie podejmować takiego ryzyka.

Ubój gospodarczy, choć w pełni legalny, nie może się również odbyć bez jakiekolwiek kontroli ze strony służb weterynaryjnych. Osoba mająca zamiar poddać zwierzę ubojowi ma obowiązek zgłosić ten fakt na minimum 24 godziny przed dokonaniem uboju. Może to

być zgłoszenie osobiste, pisemne, a nawet telefoniczne. W jego treści należy podać takie informacje, jak: dane gospodarstwa, miejsce uboju, liczba zwierząt podanych ubojowi i dane osoby przeprowadzające tą czynność. Niestety, nie każdy może ubój przeprowadzić. Zazwyczaj niezbędne jest skorzystanie z usług osoby posiadającej odpowiednie kwalifikacje. Nie jest to jednak zbyt duży koszt: przeciętna cena za ubicie, oczyszczenie i podzielenie zwierzęcia na półtusze wynosi ok. 100 zł.

Ciekawą alternatywą jest również skorzystanie z uboju usługowego, jaki oferują niektóre zakłady ubojowe. Jest to rozwiązanie o tyle korzystne, że znacznie ogranicza nakłady pracy i czasu. Do tego koszt uboju usługowego w rzeźni jest niższy nawet niż skorzystanie z usług przeszkolonego fachowca: wynosi ok. 50-80 zł, a cena ta zawiera również badanie weterynaryjne półtusz. Problemem jest, niestety, słaba dostępność. Wiele lokalnych przetwórni upadło, poza tym nie wszystkie działające dziś rzeźnie oferują taką usługę. Stąd też nierzadko okazuje się, że skazani będziemy n a ubój w gospodarstwie.

NIE ZAPOMNIJ O BADANIU!

Wśród amatorów mięs, wędlin i innych przetworów pochodzących ze świniobicia panuje niepodważalny pogląd, iż tak pozyskane wyroby są zdrowsze od przemysłowych. Trudno się z tym faktem nie zgodzić, wszak w domowych wędlinach nie znajdziemy rozmaitych "wypełniaczy" obecnych w wyrobach z masowej produkcji. Pamiętajmy jednak, że również tak przygotowane produkty mogą okazać się niebezpieczne dla zdrowia ludzi. Wszystko zależy od tego, w jaki sposób podchodzimy do tematu higieny. Największym zagrożeniem, jakie czyha na amatorów domowych specjałów, jest włosień kręty. Na szczęście, bardzo łatwo jest się przed nim ochronić. Najpierw jednak słów kilka na temat samego włośnia.

Włosień kręty (Trichinella spiralis), zaliczający się do nicieni, jest pasożytem wielu gatunków zwierząt. Występuje między innymi u niedźwiedzi, wilków, lisów, szczurów, a także u dzików i świni domowej. Źródłem zakażenia świń jest najczęściej obecność szczurów w pomieszczeniach, w których przebywają zwierzęta. Po pożarciu gryzonia przez świnię z larw włośnia wylęgają się młode larwy, które poprzez ścianę jelita przenikają do krwiobiegu, a następnie usadawiają się w mięśniach. Po zjedzeniu zarażonego mięsa przez człowieka cykl ten powtarza się. Tak właśnie zaczyna się groźna choroba zwana włośnicą (trychinozą).

U ludzi objawia się ona silnym bólem mięśni, biegunką i wysoką gorączką. Charakterystyczny objaw trychinozy to obrzęk twarzy. Chorobie mogą towarzyszyć także objawy ze strony układu nerwowego: zaburzenia widzenia, problemy z utrzymaniem równowagi czy halucynacje. Choroba ta, choć uleczalna, może prowadzić do potencjalnie śmiertelnych powikłań, takich jak zapalenie mięśnia sercowego, zapalenie mózgu czy ciężkie zapalenie płuc.

Choć trychinoza występuje u świń niezwykle rzadko (w 2012 r. obecność larw włośnia wykryto u zaledwie 11 zwierząt), z pewnością nie należy jej lekceważyć. Stuprocentowo pewnym sposobem na eliminacje zagrożenia jest poddanie mięsa badaniu weterynaryjnemu. Wykwalifikowany specjalista przy pomocy specjalnego urządzenia (trychinoskopu) jest w stanie ocenić, czy próbka mięsa zawiera otorbione larwy włośnia. Konieczność badania dotyczy także mięsa dzika pozyskanego w trakcie polowań. Co więcej, właśnie w tym przypadku jest to szczególnie istotne - włosień znacznie częściej występuje bowiem u dzików niż u świni domowej. Koszt badania jest symboliczny - wynosi zazwyczaj kilkanaście złotych. Nie ma więc żadnych podstaw ku temu, by z niego rezygnować.

Podczas uboju i przetwórstwa mięsa należy także przestrzegać tak elementarnych zasad higieny, jak regularne mycie rąk czy dokładne umycie i wyparzenie stosowanych narzędzi. Pozwoli nam to uniknąć groźnych chorób bakteryjnych (np. salmonellozy).

Choć opisany powyżej problem trychinozy może odstraszać niektórych amatorów wyrobów pochodzących ze świniobicia, pragniemy jednak wszystkich uspokoić. Produkcja, a następnie konsumpcja samodzielnie przygotowanych wyrobów mięsnych może być doskonałą przygodą, a dla niektórych stanie się z pewnością prawdziwą pasją. Pamiętajmy tylko o przestrzeganiu wspomnianych zasad - wówczas pasja ta będzie w stu procentach bezpieczna.

 

Artykuł ukazał się w marcowym wydaniu miesięcznika "Farmer"

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (15)

  • małorolny 2017-04-29 06:39:07
    Państwo pracuje dla obywatela... Ale rolnik tym obywatelem chyba nie jest. DAMY RADĘ!!!!! Nie tacy próbowali nas ukrócić.
  • lmredlinski@gmail.com 2017-04-26 19:09:22
    Jest w polskim panstwie cos takiego od dawna jak upierdliwosc urzednicza i nadmiar rozporzadzen.Idzie wszystko w kierunku inwiligacji,kontroli i donosicielstwa.Rolnik ma do wyboru;-albo skorumpowac kontrolera,albo poddac sie wymuszonemu haraczowi. Korporacje stosuja procedury w przemysle miesnym-oparte na konserwantach [truciznach ],antybiotykach,hormonach,wypelniaczach--i zatrudniajac zgraje lobbystow[politykow ]i platnych papug-jest nietykalny!.Czy w mediach straszy sie nagminnie tym tuzom -co im grozi za zlamanie przepisow? A przeciez kazda kontrola obnaza oszustwa tych producentow-gigantow. Nie ma tego zlego, co by na dobre nie wyszlo. Propaganda partyina nie zadziala w nastepnych wyborach.Polska racja stanu wymaga sluzby Narodowi,a nie sluzby dla koryta.

  • Al 2017-04-24 08:06:57
    Lewar licz się ze słowami bo możesz mieć problemy, czasy kiedy Wałesa mówił że co nie jest zabronione jest dozwolone i można była kiełbasę z samochodu na ulicy sprzedawać własnej produkcji i nikomu to nie przeszkadzało MINEŁY I TRZEBA WALCZYĆ O SWOJE.
  • Lewar 2017-04-23 22:00:25
    pamiętam w 1995 świniak bity co 3 miesiące wszyscy mieli to w du pie a teraz mam was w du pie na lejcach was wywiesze tylko który przez bramę przejedzie uniochuj je bany }:) pozdro 300
  • GRUNWALD 2017-04-23 16:55:10
    Władza ludowa pozwalała na sprzedarz własnego mięsa byle by się z planu wywiązać, a badania na włośnice weterynarze robili za darmo.Więc gorsze było tylko gestapo bo za ubój była kara śmierci,a dziś ubój legalny praktycznie niemożliwy bo do ubojni daleko więc kwasy stresu żywy świniak dostaje i mięso jest jak z marketów a i półtusze mogą podmienić, zabić u siebie legalnie się nie da bo nie ma nikt uprawnień i mieć nie będzie sami o tym pisaliście wiec rozum mi podpowiada zero ubojów dla kupli bo jak kupel bedzie konfidentem to wiecie co.
    Wiec lepiej poczęstować marychą niż szynką z własnego uboju.

    Korwn ma racje unie trzeba zniszczyć
  • obserwator 2017-04-23 09:09:29
    Tak nas weterynaria straszyła co się stanie jak wejdzie ustawa okazuje się że nic
    się nie dzieje przecież wszyscy dbamy o swoje zdrowie, higiena
  • Klient 2017-04-22 21:15:01
    Wy syf robicie nawet za 60 zl
  • Igor 2017-04-22 19:21:16
    Ja mam zawsze więcej sztuk niż zarejestrowanych zwierząt. Co szwagrowi mam nie dać? My ze szwagrem nie taki kryzys pokonaliśmy i to nie raz nie dwa. Wieprze dziadek szlachtowal, ojciec szlachtowal i ja szlachtuje, a jakby jakiś urzedas miał problem to mogę mu kozikiem żebra polechtac
  • mietek 2017-04-22 14:20:56
    @Klient a co ty chciałeś za takie pieniądze. wystarczy zostawić w supermarkecie dwie wędliny do sprzedaży taka za 20zł z napisem gorszy sort ii taką za 60 zł oczywiście cena=jakość zobaczymy ile miastowych kupi tą za 50 pewnie jakiś promil kupujących. Sami jesteście sobie winni. Choćby na tej za 20zł pisało że to najgorszy syf to i tak miastowy taką kupi. Jest popyt jest podaż. Nie ma nic za darmo.( dla tych co maja ograniczone myślenie dodam że ceny są przykładowe)
  • niejaki 2017-04-22 11:23:12
    miałem dwie świnki nie zarejestrowane przyjechała z weterynarii powiatowej zarobiłem 60 zł mandatu pojechały do gościa co kupiłem prosięta zarobił 200,zł mandatu
    To nie chodzi o dobro ludzi czy zwierząt to chodzi tylko o kasę !!!!
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 23.20.7.34
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!