Po wyjątkowo ciepłym grudniu, pierwsze dni nowego roku przynoszą ze sobą typowo zimową temperaturę. O tej porze roku to oczywiście nic dziwnego, silne mrozy mogą jednak skutecznie uprzykrzyć życie producentom trzody, jak i samym zwierzętom. O ile nowoczesne obiekty są zazwyczaj przystosowane do niskich temperatur panujących w okresie zimowym, w konstrukcjach pochodzących sprzed kilkudziesięciu lat utrzymanie optymalnej dla danej grupy trzody temperatury może być trudne. Problem ten dotyczy również nieogrzewanych pomieszczeń gospodarczych (np. paszarni) w których na skutek działania niskich temperatur dochodzić może do zamarzania wody w instalacjach wodnych, co grozi ich uszkodzeniem.

Dla samych zwierząt niskie temperatury stanowią dwojakie zagrożenie: po pierwsze zwiększają nakłady energetyczne na ogrzanie organizmu (przez co spada wykorzystanie paszy), po drugie sprzyjają wystąpieniu dolegliwości ze strony układu oddechowego i pokarmowego. Niskie temperatury panujące w chlewniach szczególnie groźne są dla prosiąt: ich organizm bardzo łatwo ulega bowiem wychłodzeniu co w szybkim tempie prowadzi do śmierci.

W sytuacji gdy chlewnia nie jest wyposażona w instalację ogrzewania lub instalacja ta nie jest wystarczająco wydajna, wielu rolników decyduje się na dogrzewanie pomieszczeń za pomocą różnego rodzaju urządzeń. Często są to nagrzewnice zasilane prądem lub gazem, niekiedy również różnego rodzaju urządzenia zasilane paliwem stałym. Przy zastosowaniu takich urządzeń należy jednak zachować szczególną ostrożność. Zły stan techniczny, lub nieumiejętne obchodzenie się z takimi urządzeniami może bowiem stwarzać ryzyko pożaru, który często okazuje się katastrofalny w skutkach. Zanim zdecydujemy się więc na użycie urządzeń grzewczych w pierwszej kolejności skontrolujmy ich stan techniczny, a jeżeli przy ich eksploatacji zachodzi proces spalania paliwa sprawdźmy także działanie układu wentylacyjnego pomieszczeń. Lekkomyślność w tym zakresie, może mieć bowiem dramatyczne skutki.