Przy znacznym zagęszczeniu zwierząt trudniej jest wyłapać, te które są osłabione lub chore. Jeżeli przeoczymy takie osobniki możemy się liczyć z efektem domina i błyskawicznym rozprzestrzenianiem się choroby, której możemy na początku nie wyłapać. Wydłuża się okres naszej reakcji na infekcje w stadzie. Jednocześnie opóźnia się również wprowadzenie leczenia stada przez lekarza weterynarii.

Ryszard Szopa z Janowa przeprowadza pierwszą fazę tuczu w pomieszczeniach o lekkiej konstrukcji, gdzie mieści się do 500 sztuk świń. Do bezfundamentowej hali trafiają prosięta zaraz po odsadzeniu i przebywają tam do osiągnięcia masy 50 kg.

To prawda, że kontrola zdrowia zwierząt przebywających w bardzo licznych grupach jest trudniejsza. Sam kilka razy się o tym przekonałem. Przy takiej ilości zwierząt trudniej jest wyłapać biegunkę czy obrzękówkę. Dlatego myślę, że utrzymanie w halach na pewno nie jest odpowiednim modelem dla wszystkich producentów, szczególnie tych początkujących - tłumaczy pan Szopa.