Desouzart, w trakcie konferencji w Puławach, wielowątkowo ocenił mechanizmy, które będą zmieniały popyt i podaż mięsa wieprzowego w różnych regionach świata. Jest to niezwykle ważne pod względem przygotowywania wieloletnich strategii rozwojowych dla firm z branży produkcji i przetwórstwa mięsa. Aby ciągle się rozwijać i poprawiać opłacalność, trzeba dobrze ocenić rynki, na których chce się pracować.

Według eksperta w prognozach do 2022 r. ceny wieprzowiny będą nieznacznie, ale regularnie rosły. Niestety, nie można liczyć, że koszty produkcji spadną, bo podobna sytuacja będzie dotyczyła rynku pasz, gdzie wzrostowa tendencja cenowa będzie się utrzymywać. Szansą na poprawę sytuacji ekonomicznej każdej firmy jest zdobywanie tych rynków, które nie są w stanie zaspokoić swojego popytu na wieprzowinę, wołowinę czy drób. Desouzart zwrócił uwagę, że już za 30 lat handel produktami końcowymi produkcji spożywczej będzie sprowadzał się do handlu wodą.

Dobrym przykładem są tutaj Chiny. Tamtejszy popyt na mięso nieustannie rośnie, jednak chińscy producenci i przedsiębiorcy nie będą w przyszłości w stanie zaspokoić potrzeb konsumpcyjnych nie tylko ze względu na efektywność czy skalę produkcji, lecz także ze względu na niski poziom zasobów wody w tamtych regionach świata.

Trzeba pamiętać, że produkcja zwierzęca jest bardzo kosztowna pod względem zużycia wody. Jak tłumaczył dr Olser Desouzart, Chińczycy wraz z upływem czasu nie będą mogli pozwolić sobie na intensywny chów zwierzęcą – aby wyprodukować 1 kg wołowiny, zużywa się 16 tys. l wody, 1 kg wieprzowiny – ok. 6 tys. l wody, a kg mięsa drobiowego – ok. 3 tys. l. Dlatego już dzisiaj trzeba zdobywać intensywnie rynki, które z różnych względów nie będą mogły skutecznie rozwijać swojej produkcji zwierzęcej – wyjaśniał prelegent. Wśród  importerów wieprzowiny pierwsze miejsca będą zajmować Rosja, Japonia, Chiny, Meksyk i USA. Z kolei kraje azjatyckie i afrykańskie w następnych dziesięcioleciach będą skazane na wirtualny handel wodą poprzez zwiększanie importu mięsa.