Ziarno żyta jest wartościowym, i co równie ważne, niedrogim komponentem energetycznym pasz dla trzody chlewnej. Niestety wśród producentów trzody wciąż panują opinie na temat negatywnego oddziaływania tego surowca na wyniki produkcyjne. Opinie te nie wzięły się oczywiście z niczego.
Jednym z podstawowych zarzutów kierowanych pod adresem żyta jest niechętne wyjadanie paszy z dużym udziałem tego surowca. Genotypy tej rośliny wykorzystywane w uprawie jeszcze kilkadziesiąt lat temu cechowały się wysokim poziomem alkilorezorcynoli. Wysoki udział tych związków w paszy rzeczywiście nadawał jej niezbyt przyjemny smak, co negatywnie odbijało się na żerności świń. Niemniej jednak postęp genetyczny, jaki nastąpił w ciągu ostatnich dziesięcioleci sprawił, że stężenie wspomnianych związków w ziarnie żyta udało się skutecznie obniżyć.

Jeszcze na początku lat 90-tych minionego stulecia średnia zawartość alkilorezorcynoli w tradycyjnych odmianach żyta wynosiła około 1500 mg/kg. Dziś w przypadku niektórych odmian hybrydowych tego zboża koncentracje szkodliwych związków udało się obniżyć nawet do 400 mg/kg. To mniej niż w powszechnie stosowanym w żywieniu tuczników pszenżycie. Nowoczesne odmiany żyta można więc bez obaw stosować zwłaszcza w tuczu trzody: w pierwszej fazie tuczu, może ono stanowić 30 proc. składu mieszanki, a w przypadku pasz typu finiszer, nawet 50 proc. składu może stanowić żyto. Co ważne, rolnicy stosujący tak wysokie dawki żyta, nie stwierdzają w swoich stadach spadku wyników produkcji. Ze względu na niską cenę żyta, można natomiast zaobserwować ograniczenie kosztów żywienia.

Podobał się artykuł? Podziel się!