„Świńska górka” to już przeszłość. Teraz cykl się odwrócił i mamy „świński dołek”. A właściwie zdaniem ekspertów nie dołek, ale wielki dół. Tak małego stada trzody chlewnej nie było w Polsce od 25 lat. Dla przemysłu to zła wiadomość.

Nie dość, że ceny surowca są wysokie to jeszcze trudno go kupić. Zakłady mięsne muszą się więc ratować tanim importem. Prognozy mówią, że pogłowie świń będzie spadać jeszcze do połowy roku. A jego odbudowa będzie trwałą, aż dwa lata. Na dodatek całkowicie załamał się eksport.

Komisja Europejska uznała, że sytuacja na rynku poprawiła się na tyle, że nie ma sensu utrzymywać dotacji. Naszym zdaniem decyzja została podjęta za wcześnie.

W ostatnich miesiącach najwięcej mięsa sprzedawaliśmy na Ukrainę nawet kilka tysięcy ton miesięcznie oraz do Rosji. Mniejszą ilość do Korei Południowej oraz Japonii. Zaprzestanie dotowania eksportu wpłynie zwłaszcza na spadek sprzedaży za naszą wschodnią granicę.

Źródło: Agrobiznes/ Witold Katner