PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Wszyscy boją się mięsa ze stref ASF

Wszyscy boją się mięsa ze stref ASF Fot. Shutterstock

Wirus ASF w Polsce ma się coraz lepiej, choć u świń zlikwidowano już ogniska pomoru. Póki co strach przed wirusem ASF blokuje skup świń, bo nikt nie chce mięsa z "zapowietrzonych stref". Hodowcy z przekąsem komentują, że wciąż czekają na pierwszą konserwę wyprodukowaną dzięki specustawie.



Afrykański pomór świń jest bezpieczny dla innych zwierząt i ludzi. Prócz świń, nikomu nie zagraża. Ale i tak jest w stanie wykańczać finansowo hodowców. Zacznijmy od ustalenia faktów. Oficjalnie, w chwili oddawania artykułu do druku, w Polsce nie ma wirusa ASF u świń. Ten fakt pomoże pokazać absurd całej sytuacji, w której obecnie znaleźli się hodowcy trzody chlewnej.

Brak wirusa u świń potwierdza prof. Zygmunt Pejsak, kierownik Zakładu Chorób Świń z Państwowego Instytutu Weterynaryjnego w Puławach. - Aktualnie jest tylko w populacji dzików - powiedział redakcji "Farmera" profesor. O ostatnim, 114. ognisku ASF u dzików od 2014 roku Główny Inspektorat Weterynarii poinformował 13 października br., a ostatnie z 23 ognisk ASF u świń odkryto 30 września.

Faktyczny brak występowania wirusa nie poprawia sytuacji hodowców. Klienci tak bardzo boją się wirusa, nieszkodliwego dla ludzi, że nikt nie chce kupować mięsa ze stref zagrożenia. O kłopotach ze skupem mięsa media pisały już w lutym tego roku. Zakłady mięsne wstrzymywały skup, tłumacząc się, że sklepy i hurtownie nie chciały odbierać z ubojni towaru bez deklaracji, że mięso nie pochodzi z czerwonej strefy.

NIC SIĘ NIE ZMIENIŁO

- Nie ma zakazu kupowania mięsa ze stref ASF, ale niektóre sieci handlowe żądają glejtów od dostawców z Podlasia, że w jego zakładzie nie są bite świnie ze strefy czerwonej ASF - powiedział w październiku redakcji "Farmera" Mariusz Nackowski ze Stowarzyszenia Producentów Trzody "Podlasie", który sam również prowadzi hodowlę tuczników. Mięsem z czerwonej strefy można legalnie handlować w Polsce, nie wolno go jedynie eksportować. - Moi odbiorcy wiele razy mi to powtarzali. Zakłady biją świnie jedynie ze strefy żółtej, mogliby brać z czerwonej, mięso jest normalne i zdrowe, ale nie chcą się skalać. Hodowca z czerwonej strefy trafia na cenzurowane, staje się zadżumiony - dodał producent.

Nieuzasadniony lęk konsumentów przed mięsem z tych stref potwierdził prof. Zygmunt Pejsak. Jego zdaniem lęk wynika z nieświadomości społeczeństwa i braku wiary w zapewnienia o bezpieczeństwie mięsa.

- Do uboju trafiają świnie przebadane i w 100 procentach zdrowe - podkreślił. Pytanie o ryzyko ze strony wirusa dla ludzi chyba nieco irytowało naszego rozmówcę, ale wyjaśnił, że przeprowadzono wiele badań, które potwierdzają bezpieczeństwo żywności. - Co pani zrobi z takim społeczeństwem, które nie dowierza? Nasza wiedza nie opiera się na wierze, tylko na wynikach badań, a wszystkie badania potwierdzają, że wirus ASF nie jest chorobotwórczy dla ludzi. Nie ma najmniejszej możliwości, żeby człowiek miał jakiekolwiek konsekwencje zdrowotne. Z tysiąca powodów, w tym pierwszy jest ten, że na pewno zakażona świnia nie trafi do uboju - powtórzył profesor. - Świnie ze stref ASF to jedyne świnie w Polsce, które są zbadane i co do których mamy pewność, że nie mają ASF - dodaje Mariusz Nackowski.

CO ZE SPECUSTAWĄ?

Kłopoty rolników, producentów trzody chlewnej miała rozwiązać przyjęta z fanfarami pierwsza specustawa z 5 września 2016 r. o szczególnych rozwiązaniach dotyczących wystąpienia ASF na terytorium Polski. Zakładała ona wykup świń ze stref zagrożonych, przerób mięsa na konserwy, a następnie ich zakup przez instytucje państwowe, w łatwiejszy niż zwykle sposób, bo z pominięciem przepisów o zamówieniach publicznych. Jeden z doradzających ministrowi Jurgielowi ekspertów powiedział redakcji, że przepisy są naprawdę bardzo dobre. Ustawa, która weszła w życie już w połowie września, miała pozwolić na skup co najmniej 100 tys. sztuk zdrowej trzody z obszarów zagrożonych wirusem i przerobienie na konserwy minimum 7 tys. ton mięsa. I to szybko - do 15 października.

Świnie zakupione na podstawie specustawy nie mają trafić bezpośrednio do handlu. Zostaną przebadane i przerobione w temperaturze powyżej 80°C na sterylizowane konserwy mięsne i konserwy typu pasztet. I teraz najważniejszy element ustawy - zakłady produkujące konserwy miały mieć zagwarantowany ich wykup przez instytucje z sektora finansów publicznych.

Według deklaracji resortu rolnictwa wszystko było już gotowe - zakłady mięsne czekały, a z kolei na ich produkcję czekały rządowe zamówienia. - Te sto tysięcy sztuk będzie w pierwszej kolejności zdjęte do 15 października, nawet szybciej - powiedział Polskiemu Radiu minister Bogucki, gdy prezydent Duda podpisał ustawę 9 września. Po tym terminie Komisja Europejska może zezwolić na swobodny obrót wieprzowiną z tych newralgicznych rejonów. Co więcej, minister dodał już wtedy, że zakłady przemysłowe z branży mięsnej są gotowe, by kupować i przetwarzać wieprzowinę z terenów zagrożonych ASF. - Kilka zakładów wyraziło wolę udziału w tym przedsięwzięciu. Czekają tylko na podpis prezydenta i ruszają do wykonywania przetworów - mówił.

- Minister powiedział, że zakup świń ruszy od poniedziałku, tylko nie powiedział, od którego - tak realizację ustawy skomentował kąśliwie Mariusz Nackowski. Faktycznie, z deklarowanej wtedy gotowości zakładów, niestety, niewiele zostało. Hodowcy twierdzą, że dziś jeden tylko zakład w Kosowie Lackim skupuje mięso, ale ma ograniczone możliwości przerobu, bo trudno też doszukać się informacji, że ktoś zagwarantował, iż to mięso wykupi.

Prośba o komentarz na temat skupu tuczników spotkała się jednak w kosowieckim zakładzie z natychmiastową odmową. - Nie udzielamy komentarzy na ten temat -usłyszeliśmy w Zakładzie Mięsnym Zakrzewscy.

CISZA W ETERZE

Brak chęci do rozmowy czy udzielania informacji to charakterystyczna cecha sytuacji związanej z ASF. Oczywiście, prywatne zakłady mięsne, a w Polsce nie ma państwowych, nie muszą udzielać informacji prasie. Więc tego nie robią. Zakłady mięsne nie chcą komentować, zupełnie jakby nie chciały być kojarzone ze współpracą z regionami, gdzie może się trafić ASF.

Zakład Mięsny "Sokołów" na przykład, zapytany o zamówienia w ramach specustawy, odsyła do informacji prasowej na swojej stronie internetowej, gdzie podkreśla, że "Sokołów S.A. działa zgodnie ze wszelkimi obowiązującymi aktami prawnymi", a "mięso i wyroby mięsne produkowane są pod stałym nadzorem Inspekcji Weterynaryjnej i spełniają kryteria bezpieczeństwa określone w przepisach".

Hodowcy próbują oddać zwierzęta, zakłady mięsne nie chcą ich przyjmować, bo raz, że nie chcą stracić marki w branży bardzo wrażliwej na wahania opinii ("oni sprzedają mięso z ASF!"), a dwa - nie mają gwarancji zamówień. Trudno znaleźć ślady zamówień, które by wykorzystywały specustawę, zakłady, które deklarowałyby współpracę na jej podstawie. Przeszukaliśmy internet i znaleźliśmy jedno ogłoszenie - z zakładu karnego.

ILE MIĘSA ZJADA POLSKA BUDŻETOWA?

Minister Bogucki deklarował skup 100 tys. sztuk trzody, ale czy publiczne instytucje potrzebują takich ilości mięsa? Według szybkich szacunków, jak najbardziej. Samo roczne zapotrzebowanie wojska teoretycznie mogłoby rozwiązać jedną piątą problemu. W 2015 r. Siły Zbrojne RP zakupiły łącznie ok. 1950 ton mięsa - poinformowało Centrum Operacyjne Ministra Obrony Narodowej. Ile to będzie sztuk trzody? Jak wyjaśnił jeden z właścicieli ferm, tucznik oddawany do skupu ma średnio ok. 120 kg wagi i otrzymuje się z niego średnio 78 proc. mięsa, tuszy wieprzowych. 100 tys. sztuk trzody według tego rachunku da ok. 9,3 tys. ton mięsa. To daje, według powyższego przeliczenia, ok. 21 tys. sztuk tuczników. Oczywiście, wojsko kupiło nie tylko wieprzowinę, lecz także mięso wołowe czy wędliny.

Przykład wojska pokazuje skalę zapotrzebowania. Za pomocą zamówień publicznych mięso kupują szpitale, zakłady karne, wszystkie jednostki, które karmią swoich pracowników, klientów, pacjentów lub przymusowych pensjonariuszy.

- Dobrze, że powstał program konserwowy, mamy jednak problem z odbiorem. Są ogromne zaległości - powiedział Mariusz Nackowski. Jego zdaniem wina nie leży tylko po stronie zakładów. - Wszystkie zakłady zgłosiłyby się, gdyby im umożliwiono ubój żywca i odstawiano mięso do jakichś mroźni - przyznał.

Redakcja "Farmera" zapytała Ministerstwo Rolnictwa o postęp w produkcji konserw: które zakłady zadeklarowały odbieranie mięsa ze stref zagrożonych; czy produkcja konserw już ruszyła; kto zadeklarował chęć ich zakupu. Nad walką z ASF panuje jednak uparta cisza. Pierwsze trzy maile zostały bez odpowiedzi. Minister Jacek Bogucki, od września pełnomocnik rządu ds. łagodzenia skutków ASF, spotkany na konferencji, obiecał skłonić biuro prasowe do odpowiedzi. Nieskutecznie. Mimo wielu próśb, resort nie podał żadnych twardych danych. Oficjalnie więc nie wiadomo, ile zakładów mięsnych zadeklarowało udział, ile konserw powstało, czy ktoś w o góle korzysta z ustawy…

TRUDNO ZMUSIĆ DO WSPÓŁPRACY

Spomiędzy wersów urzędowego pisma wyziera jednak brak efektów. Odpowiadając na pytanie o liczbę współpracujących zakładów mięsnych, resort zapewnia: "Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi nie może zmusić zakładów do przystąpienia do mechanizmu, ale intensywnie zachęca je do podjęcia się tego zadania". Dodano jeszcze, że jednostki sektora finansów publicznych w pierwszej kolejności udzielają zamówień właśnie w trybie tej ustawy.

Charakterystyczną cechą sytuacji rolników są liczne braki - brak zdecydowanych działań, brak informacji o postępach skupu zwierząt i realnych, a nie tylko deklarowanych, działaniach rządu, brak współpracy zakładów mięsnych. Sytuację osłodzić miały zaliczki na dopłaty bezpośrednie dla rolników, które w pierwszej kolejności zostały wysłane do regionów dotkniętych ASF. A stada, których nikt nie chce skupować, rosną, rodzą się nowe prosięta.

Specustawa miała przeciwdziałać nielegalnemu obrotowi trzodą na terenach objętych ASF. Bez pomocy dla rolników mogą pojawić się nowe ogniska ASF u świń. W jaki sposób? Nielegalny obrót i w ogóle działalność człowieka to główny powód, przez który to wirus rozprzestrzeniał się w tym roku. Potwierdza to raport Głównego Inspektoratu Weterynarii. Inspektorat wskazał na nielegalny handel prosiętami, wprowadzenie zakażonych zwierząt do gospodarstw, nielegalne targowiska, karmienie świń zlewkami oraz nielegalne dodawanie mięsa dzików do produktów mięsnych.

Rolnicy stoją na trudnej pozycji. Mogą odnieść wrażenie, że nikt ich nie broni, a jeśli już, to niezbyt skutecznie, nawet ich własne związki. OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych zorganizowało ostatnio manifestację pod ministerstwem rolnictwa, ale przyszły trzy osoby, a kilkuset rolników demonstrowało na Nowogrodzkiej, pod siedzibą PiS. Rozporządzenie ministra, wskazujące, co można wg ustawy wyprodukować, weszło w życie aż dwa tygodnie po ustawie. To dwa tygodnie dodatkowego czekania. Strach blokuje zakłady. Zamówień, póki co, widać niewiele. A odbywa się to ze szkodą dla wszystkich, nawet dla konsumentów. Paradoksalnie bowiem, przymusowo wprowadzane na rynek konserwy mogą być pierwszorzędnej jakości. - To będą najlepsze konserwy w Polsce, bo trafi do nich schab, polędwica. Nie mówiąc o tym, że będą pasteryzowane - dodaje prof. Pejsak. - Chciałbym zobaczyć tę konserwę, chętnie bym ją kupił - podsumowuje gorzko Mariusz Nackowski.

 

Artykuł pochodzi z wydania 11/2016 miesięcznika Farmer

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (11)

  • miro 2016-11-11 16:36:06
    jazdżewski, łysy bandyta z weterynarii rozdmuchał na cały świat że padł jeden dzik na terenie Polski, a kilka lat wcześniej sprowadzajac skażone niemieckie mięsi zapewniał że Polakowi nic sie nie stanie jak będzie jadł niemiecką padline
  • Rolnik 2016-11-09 19:14:34
    Tworząc i wprowadzając strefę niebieską powinno się mieć rozwiązanie jak skupić świnie z tej strefy.
  • Mistrz 2016-11-06 20:33:50
    Ale syf, tak jak koalicja PO z PSL, im ASF niestraszny, oni ośmiorniczki i drogie winka popijają a Rolników od frajerów wyzywają, by żyło sie lepiej oligarchii o której interes dba sitwa KOD.
  • XD 2016-11-06 18:15:34
    Błogosławiony sokołów co polskich rolników przy życiu trzyma.
  • rolnik 2016-11-06 15:29:59
    A ja wolę mięsko ze stref ASF ,bo chociaż jest badane i byle chłam nie przejdzie,nie to co przywożone z zachodu ,,,które zdrowe jest tylko na papierze ,,,a nie wiadomo jakie jest pochodzenie tego mięsa, tz, tuczników czy półtusz ...przywożone jest z Dani czy z Niemiec a wyhodowane w Hiszpanii tam gdzie używa się najwięcej antybiotyków do chowu tucznika ,,jestem w strefie i wiem co piszę ,a do tego jestem hodowcą ....
  • cenzor 2016-11-06 13:46:47
    Komentarze w innym artykule odnośnie chowu bydła opasowego zostały usunięte. Oczywiście wyśmiewano w nich Sokołów a raczej tandetną reklamę w artykule. Dziwne, że komentarze tutaj jeszcze są. Ale myślę że za kilkadziesiąt minut zostaną usunięte i tutaj.
  • rolnik sprawiedliwy 2016-11-06 12:52:43
    Dlaczego tutaj nie wychwalają Sokołowa? Normalnie jaja.....
  • egon 2016-11-06 11:49:22
    uuuu. sponsorzy artykułu się obruszyli......a rolnik gdzie - na samym dnie. ja zwykle.
  • Paweł 2016-11-06 11:32:31
    Jestem ze strefy niebieskiej i różne firmy są bardzo zainteresowane kupnem miesa z rzeźni tylko o 1 zł takiej to chodzi tylko o kasę i dojebanie rolnika!!!!
  • chodowca 2016-11-06 11:24:45
    Dobry artykuł .Słaby komentarz.
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.198.111.185
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!