PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Wyeliminuj muchy bez insektycydów

Wyeliminuj muchy bez insektycydów Niektórych czytelników być może zdziwi to, że o problemie much w chlewni piszemy w okresie, kiedy jest on najmniej odczuwalny

Muchy potrafią utrudnić życie każdemu producentowi trzody. Najprościej walczyć z nimi przy udziale insektycydów, jednak taniej i bezpieczniej jest zapobiegać rozwojowi populacji much na fermie.



Niektórych czytelników być może zdziwi to, że o problemie much w chlewni piszemy w okresie, kiedy jest on najmniej odczuwalny. Rzeczywiście, niskie temperatury nie sprzyjają rozwojowi owadów, stąd też problem ten nabiera znaczenia dopiero w miesiącach wiosennych i letnich. Jak łatwo się domyślić, wybór tej tematyki nie jest jednak przypadkowy. Na to, czy w naszej fermie muchy będą problemem, czy też nie, pracujemy bowiem przez cały rok, a późna zima i wczesna wiosna to czas, kiedy można podjąć działania ograniczające populację much w przyszłości. Działania doraźne, takie jak zastosowanie środków owadobójczych, generują bowiem spore koszty i nie zawsze okazują się skuteczne. Część powszechnie stosowanych insektycydów traci swoje działanie przy wyższych temperaturach, stąd też zwalczanie dużej populacji much w okresie letnim jest działaniem niezwykle trudnym. Zanim jednak powiemy o profilaktyce, warto napisać kilka słów o tym, dlaczego muchy na naszych fermach są tak szkodliwe.

GROŹNY PRZECIWNIK

Owadami najczęściej występującymi na fermach trzody chlewnej są owady z rodzin Muscidae, Calliphoridae oraz Sarcophagideae, wśród których króluje oczywiście doskonale wszystkim znana mucha domowa (Musca domestica). Owady te charakteryzują się niewyobrażalną wręcz plennością, która wzrasta proporcjonalnie do temperatury otoczenia. Stąd też w krótkim czasie niewielka populacja much może przerodzić się w prawdziwą inwazję. Niestety, pozornie niegroźne zwierzę, jakim jest mucha, w rzeczywistości stwarza na fermach wiele problemów, a efekty działalności populacji much mogą nas sporo kosztować. Zacznijmy od najgroźniejszych skutków obecności bytowania owadów na fermie: mogą być one wektorami wielu chorób, spośród których warto wymienić takie jednostki, jak salmonelloza, kolibakterioza czy dyzenteria świń. Ma to szczególnie duże znaczenie na obszarach o dużym zagęszczeniu podmiotów zajmujących się produkcją świń: za pośrednictwem owadów choroby mogą bowiem przenikać z zakażonych obiektów do ferm wolnych od danej jednostki chorobowej. To jednak dopiero wierzchołek przysłowiowej góry lodowej. Muchy potrafią bowiem skutecznie uprzykrzyć życie zarówno samym zwierzętom, jak i osobom pracującym na fermie. Jednym z podstawowych pokarmów much jest złuszczający się naskórek zwierząt. Z tego powodu obsiadają one powierzchnię skóry. Konsekwencją tego zjawiska jest rozdrażnienie, niepokój i nadmierna ruchliwość utrzymywanych przez nas świń. Prowadzi to do gorszego wykorzystania paszy, spowolnionego tempa przyrostów, a co gorsza - także zwiększa ryzyko przypadków agresji pomiędzy zwierzętami. Szczególnie niebezpiecznym zjawiskiem jest tzw. muszyca, czyli rozwój larw owadów wewnątrz tkanek zwierząt. Muchy wprawdzie nie są w stanie zniszczyć bariery, jaką stanowi skóra świń, skrzętnie wykorzystują jednak różnego rodzaju rany, zadrapania i inne uszkodzenia skóry, aby złożyć tam jaja. Prowadzi to do powstania trudno gojących się ran.

Muchy to także duże utrudnienie dla ludzi: zarówno tych pracujących na fermie, jak i okolicznych mieszkańców. Populacja owadów występująca na fermie rozprzestrzenia się bowiem na okoliczne domostwa, co z pewnością nie poprawi nam opinii wśród sąsiadów. Pamiętajmy też, że muchy mogą przenosić groźne dla ludzi choroby, takie jak gruźlica l ub dur brzuszny.

OCHRONA BIOLOGICZNA

Mówiąc o ochronie naszego obiektu przed muchami, nie sposób nie poruszyć tematu biologicznych metod zwalczania owadów. Jest to rozwiązanie, które w niektórych przypadkach całkowicie wyklucza konieczność stosowania innych metod. Metoda biologiczna polega na zasiedleniu obiektu populacją drapieżnych owadów, których pokarmem są larwy uciążliwych much. Biologiczne zwalczanie much stosować można zarówno w obiektach ściołowych, jak i bezściołowych, przy czym w poszczególnych systemach chowu wykorzystuje się różne gatunki drapieżnych owadów. W chowie na rusztach obiekt zasiedla się populacją drapieżnych błonkówek bytujących na kożuchu gnojowicy - tam, gdzie odbywa się rozwój larw much. W obiektach bezściołowych wykorzystuje się natomiast drapieżne owady bytujące w warstwie obornika. Teoretycznie po kilkukrotnym zasiedleniu obiektu populacja drapieżnych owadów powinna być tyle silna, aby dalsze zasiedlanie nie było konieczne. W praktyce jednak wraz z usunięciem odchodów usuwa się także większą część pożytecznych owadów, stąd też wskazane jest cykliczne zasiedlanie obiektów. Z tego samego powodu biologiczne zwalczanie much najlepiej sprawdza się w obiektach bezściołowych, ze zbiornikami o dużej pojemności (a co za tym idzie - niskiej częstotliwości ich opróżniania) oraz chlewniach produkujących w systemie chowu na głębokiej ściółce.

Podstawową zaletą tej metody kontroli populacji much jest jej wysoka skuteczność, a także brak negatywnego oddziaływania na środowisko. Aby jednak zastosowanie pożytecznych owadów było skuteczne, introdukcje należy wykonać najlepiej wczesną wiosną, wtedy gdy populacja szkodliwych owadów nie jest zbyt rozwinięta. Dodatkową zaletą tej metody jest również relatywnie nieduży koszt. Zabezpieczenie 100 m2 powierzchni, niezależnie od systemu chowu, to wydatek rzędu 50-75 zł.

Biologiczne zwalczanie much warto jednak stosować nie tylko w samych budynkach. Rezerwuarem owadów są także zewnętrzne zbiorniki na gnojowice czy pryzmy obornika. Warto zatem również w tych miejscach zastosować preparaty biologiczne. Pozwoli to ograniczyć wnikanie owadów do obiektów, jak i okolicznych domostw. Stosując biologiczne zwalczanie much pamiętajmy jednak, by nie łączyć tej metody ze zwalczaniem chemicznym: zastosowanie insektycydów może doprowadzić do szybkiego wyginięcia populacji pożytecznych owadów i całe nasze starania z ostaną zniweczone.

METODY FIZYCZNE

Zanim przejdziemy do wciąż popularnych insektycydów, warto napisać kilka słów na temat zwalczania much przy pomocy urządzeń takich jak lampy owadobójcze czy lepy. Podobnie jak w przypadku metod biologicznych, zastosowanie wspomnianych metod skuteczne jest wtedy, gdy rozpoczniemy je w momencie występowania ograniczonego zagęszczenia owadów w obiekcie. Dlatego też lampy owadobójcze, jak i lepy najlepiej użytkować przez cały rok, pozwoli to bowiem na ograniczenie występowania problemu much w okresie letnim. Najpierw kilka słów na temat lepów: występują one w rozmaitej postaci i wielkości. Tym, co łączy asortyment oferowany przez różnych producentów, jest niska cena. Przykładowo: lep w formie rozwijanej taśmy o długości 9 m i szerokości 30 cm to wydatek rzędu 30 zł.

Lepy charakteryzują się dość wysoką skutecznością, mają niestety także swoje wady. Do najważniejszych z nich należy tendencja kleju do wysychania pod wpływem występujących niekiedy w obiekcie przeciągów, a także krótszy czas działania w chlewniach o dużym zapyleniu powietrza (czyli de facto w większości obiektów). Cząstki kurzu z łatwością przyklejają się bowiem do powierzchni lepu, ograniczając w ten sposób jego skuteczność. Niemniej jednak lepy coraz chętniej stosowane są przez producentów trzody.

To samo powiedzieć można o różnego typu lampach owadobójczych. W praktyce spotkać można zazwyczaj dwa rodzaje lamp - rażące i lepowe. Lampy lepowe są w zasadzie rozwiniętą wersją tradycyjnych lepów: składają się bowiem z taśmy pokrytej klejem, obok której umieszczone są specjalne świetlówki, których zadaniem jest wabienie owadów. W lampach rażących świetlówki zastąpione są przez drucianą siatkę, po której przepływa prąd pod wysokim napięciem. W kontakcie z siatką muchy zostają rażone prądem. Do zalet lamp owadobójczych należy zaliczyć wysoką skuteczność działania. W połączeniu z lepami mogą ograniczyć nawet dość silnie rozwiniętą populację owadów. Minusem tego typu rozwiązań jest dość wysoki koszt: dobrej jakości lampa owadobójcza to wydatek rzędu 500-1000 zł, do tego należy doliczyć koszt związany z cykliczną wymianą świetlówek - po pewnym czasie tracą one bowiem zdolność przywabiania owadów.

W większości przypadków zastosowanie opisanej wyżej ochrony biologicznych lub metod fizycznych powinno ograniczyć populację szkodliwych owadów do akceptowalnego poziomu. Niezbędna jest przy tym dbałość o higienę i czystość otoczenia. Należy wyeliminować lub zabezpieczyć wszelkie możliwe siedliska much, takie jak śmietniki, resztki paszy, zastoiny wodne itd. Wnętrze obiektu dobrze jest zabezpieczyć przed wnikaniem owadów (a przy okazji także ptaków i gryzoni) poprzez montaż specjalnych siatek w oknach, wlotach powietrza, kominach wyciągowych i innych otworach. Do pewnego stopnia populację much pozwala ograniczyć także zastosowanie preparatów do suchej dezynfekcji czy efektywnych mikroorganizmów. Pierwsze z omawianych preparatów wykazują działanie toksyczne względem larw much. Dodane do gnojowicy efektywne mikroorganizmy ograniczają za to produkcję amoniaku, który d ziała na muchy wabiąco.

INSEKTYCYDY TO OSTATECZNOŚĆ

Celem opisanych wyżej zabiegów jest ograniczenie populacji owadów pozwalające na wykluczenie zastosowania insektycydów. W praktyce jednak zdarza się często, że to właśnie preparaty biobójcze wykorzystywane są do walki z owadami. Oczywiście, że lepiej jest zapobiegać pladze much, niż zwalczać ją przy udziale preparatów chemicznych, jeśli zajdzie jednak już taka konieczność, należy pamiętać o kilku zasadach. Przede wszystkim musimy znać rodzaj stosowanego preparatu. W obiegu funkcjonują zarówno larwicydy (preparaty niszczące larwalne formy owadów), jak i adultycydy (preparaty skierowane przeciwko postaciom dorosłym). Aby użycie insektycydów było skuteczne, obie grupy preparatów powinno się stosować równolegle, w przeciwnym razie dojdzie do zniszczenia jedynie części owadów. Z ocalałych larw w krótkim odstępie czasu rozwiną się dorosłe osobniki, a samo zniszczenie larw będzie skutkowało tym, że dorosłe osobniki wkrótce złożą nowe jaja, z których rozwiną się kolejne osobniki.

Należy też dokładnie sprawdzić, czy dany preparat można stosować w obecności zwierząt, czy wyłącznie po zakończeniu cyklu produkcyjnego. Niezależnie od tego, opryski stosować można na wysokości uniemożliwiającej zwierzętom zlizywanie insektycydu. Należy też zabezpieczyć koryta i poidła przed zanieczyszczeniem preparatem owadobójczym, tak by wyeliminować ryzyko zatrucia. Przede wszystkim zaś zastosowanie insektycydów należy traktować wyłącznie jako ostateczność. Tańszym, zdrowszym i bezpieczniejszym rozwiązaniem jest zabezpieczenie obiektu przed rozwojem populacji owadów oraz ich wniknięciem z zewnątrz. Czas pozostały do nadejścia ciepłych dni warto wykorzystać właśnie na wdrożenie opisanych w powyższym tekście zaleceń. Z pewnością się to opłaci.

Artykuł ukazał się w lutowym numerze miesięcznika "Farmer"

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (0)

BRAK KOMENTARZY

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.167.216.239
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!