- Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że jest to mylna opinia. Przede wszystkim  zarządzanie żywieniem na mokro po zmianie instalacji jest bardzo proste. Wszystkim steruje komputer centralny. To tam wprowadzamy poszczególne komponenty paszowe oraz ich procentowy udział i zawartość suchej masy. Następnie już sam dostosowuje dawkowanie paszy, przy każdym karmieniu w zależności od długości trwania tuczu - mówi Marek Ozimek.

Producent podkreśla, że cykl żywienia jest teraz bardziej ekonomiczny, ponieważ jest wieloetapowy. Wartość pokarmowa i ilość mieszanki zmienia się w zależności od wieku zwierzęcia w cyklach 2 - tygodniowych, gdzie pierwszy tydzień jest zawsze przejściowy z uśrednionymi wartościami. Dzięki temu dawka pokarmowa jest bardziej dostosowana do potrzeb pokarmowych i możliwości wykorzystania paszy przez organizm świni.

Dodatkowo komputer wzbogacony jest o możliwość autodiagnozy i automatycznej regulacji poszczególnych funkcji programu. Sam może skorygować ilości paszy, która została wydana w za dużej lub za małej ilości w danym cyklu karmienia.  
    
W oszczędnym gospodarowaniu paszą pozwala również indywidualne sterowanie każdym z zaworów przez które przechodzi pasza zanim trafi do koryta.

Jeżeli podczas obchodu tuczarni zauważymy, że w korycie znajdują się niedojady to możemy dowolnie skorygować przy danym zaworze wielkość dawki pokarmowej w trakcie następnego karmienia, przykładowo o 3 proc. To pomaga nam codziennie ograniczać niechciane straty w paszy i jednocześnie nie zakłóca pracy systemu – tłumaczy Tomasz Ozimek, który razem z bratem prowadzi produkcję świń.

Podobał się artykuł? Podziel się!