Jednym z kierunków hodowli trzody chlewnej jest dążenie do zwiększenia plenności loch. Dziś nikogo nie dziwią sytuacje, gdy hodowcy uzyskują mioty wielkości 14 – 16 szt. Niestety zwiększenie liczebności miotów nie musi iść z poprawą mleczności, co sprawia że lochy mogą mieć problemy z wykarmieniem wszystkich prosiąt. Stwarza to ryzyko zwiększonego odsetka upadków wśród osesków, a także ich silnego zróżnicowania wagowego. Sposobem na ograniczenie tych konsekwencji jest meblowanie (standaryzacja) miotów, czyli przemieszczanie części prosiąt do mamki. Zdaniem Grażyny Kusior, zootechniczki z firmy „Chot – tucz”, zabieg ten może realnie poprawić wydajność produkcji prosiąt: - Wykorzystanie w produkcji prosiąt mamek, to wyraźny zysk dla hodowcy. Dzięki temu można zwiększyć szanse odchowu słabszych prosiąt, ograniczyć śmiertelność w czasie laktacji, i zwiększyć ilość prosiąt odsadzonych od lochy rocznie. W konsekwencji prowadzi to do zwiększenia wydajności życiowej loch. Zabieg ten pozwala również na uzyskanie lepszych jakościowo partii prosiąt – są one bardziej wyrównane pod względem wagowym – mówiła Grażyna Kusior w czasie konferencji „Nowoczesna produkcja – świnie” zorganizowanej przez miesięcznik Farmer i portal farmer.pl.


Meblowanie miotów jest zabiegiem trudnym, i wymaga dużego doświadczenia. Daje jednak słabszym prosiętom szanse na przeżycie, a dla hodowcy generuje zysk związany z mniejszym odsetkiem upadków. Pamiętajmy jednak że nie każda locha nadaje się na mamkę: powinna to być maciora o dużej ilości czynnych sutków i wysokiej mleczności. Najlepiej do roli mamki nadają się lochy w 2 -3 laktacji, dyskwalifikacją jest natomiast przebyty wcześniej zespół MMA. Pamiętajmy również, że jako mamkę należy wykorzystać lochę o łagodnym temperamencie.

Podobał się artykuł? Podziel się!