Piotr Jędrzejczak z Kadzewa w ciągu ostatnich dwóch lat zwiększył swoją skalę produkcji trzody chlewnej. Na początku zaczynał od chlewni macior dla 100 szt. Wówczas rocznie produkował około 2 tys. tuczników, pozostała część zwierząt, która nie mieściła się w dostępnym budynku starej tuczarni trafiała na sprzedaż.

Jednak to nie było dla pana Piotra optymalne rozwiązanie. - Dążyłem do tego, aby sprzedawać w ciągu roku przede wszystkim większą ilość tuczników, tak aby przy odstawie do tuczarni transport zwierząt był większy i regularny. Poza tym chciałem całą partię urodzonych zwierząt sprzedawać jako tuczniki nie rozdzielając ich na sprzedaż prosiąt i tuczników - tłumaczy producent z Kadzewa.

Powodem takiego założenia była przede wszystkim zmienna koniunktura cen na rynku prosiąt. - Przy sprzedaży zwierząt, które nie mieściły się na wstawienie na dalszy tucz trudno było je zbyć na rynku i zawsze znaleźć na nie klienta. W takiej cenie, która pokryłaby koszty produkcji. W jednym tygodniu chętni na kupno byli, parę tygodni później ze sprzedażą był problem.

W ciągu dwóch lat dobudowane zostały chlewnia dla macior, a w ostatnim roku nowa tuczarnia. - Dzisiaj w sumie w cyklu produkcyjnym mamy 200 szt. loch. Do tego należy doliczyć 50 szt. loch, wśród których znajdują się loszki remontowe i część loch, która zostanie wkrótce wybrakowana - dodaje producent.

- Dzisiaj koszt wyprodukowania prosięcia w gospodarstwie, do wagi około 25 kg wynosi 170 zł. Rocznie chcemy produkować min. 6 tys. tuczników. To zapewni bardziej stabilną pozycję na rynku. Do rzeźni będę odstawiać około 330 szt. świń na ubój, co około 3 tygodnie. Są to prawie dwa transporty samochodowe. Z tego tytułu, że będę sprzedawał dużą partię zwierząt będę miał zagwarantowaną dopłatę 10 gr więcej do kilograma tuszy poubojowo - wyjaśnia pan Jędrzejczak.

Podobał się artykuł? Podziel się!