Można śmiało powiedzieć, że sporym zainteresowaniem zwiedzających cieszą się propozycje stanowisk porodowych. Rozwiązania prezentowane przez firmy dopasowują m.in. odpowiednie rodzaje rusztów pod względem bytowania prosiąt i potrzeb maciory.

Ciekawym rozwiązaniem podłogi są kojce z tzw. „windą” pneumatyczną dla loch. Podłoga pod lochą tworzy podest, który podnosi się, gdy ta wstaje. Później, powoli opada gdy samica kładzie się. W ten sposób możemy uniknąć niepożądanych przez każdego producenta przygnieceń. Ten system, pozwala na zwiększenie w każdym miocie liczby odsadzonych o jedno prosię.

W odchowie prosiąt królują wszelkiego rodzaju systemy dokarmiania. Są to zarówno produkty przenośne, dostawiane doraźne do danego kojca, mobilne automaty dokarmiające, wygodne w użyciu, skracające czas pracy szczególnie w dużych gospodarstwach jak i pełne instalacje do dokarmiania montowane w kojcach, które maja spełniać rolę inkubatorów dla prosiąt.

Coraz częściej można też zauważyć, że większość firm posiada w swojej ofercie alternatywę dla kojców porodowych z jarzmem, a są nią „swobodne” kojce porodowe, w których locha nie jest skazana na przebywanie cały czas w tej samej pozycji, lecz ma większą swobodę ruchu. Wówczas, zauważymy wewnątrz większą ilość, a czasami całe systemy odbojników ograniczających ryzyko przygniecenia prosiąt.

Producenci z Europy Południowej próbują przekonać zwiedzających do zainwestowania się boksami stawianymi na otwartej przestrzeni, które maja zastąpić tradycyjne chlewnie. Rozwiązanie sprawdza się w grupie tuczu. Boksy posiadają część zamkniętą, w której mogą przebywać świnie. Jest ona ocieplana, z ponad pięciocentymetrową warstwą poliuretanową. W środku znajduje się automat paszowy, instalacja z wodą (poidła są umieszczone na zewnątrz) oraz źródło światła. W ścianach są zamontowane wywietrznik a w dachu uchylna klapa. Nie ma żadnych wentylatorów, wymiana powietrza jest naturalna. Podłoga w boksie posiada elektryczny system podgrzewania. Przed boksem jest wygrodzony wybieg dla świń. Czy system mógłby sprawdzić się w Polsce? Trudno powiedzieć, włoski producent twierdzi, że tak. Podobno ta forma chowu tuczników zaczyna cieszyć się coraz wieksza popularnością w Niemczech.  

Podobał się artykuł? Podziel się!