Choć ostatnich kilka dni nie przyniosło informacji o nowych ogniskach afrykańskiego pomoru świń, wśród osób zajmujących się chowem świń wciąż obecny jest niepokój. Zdaniem Grażyny Kusior, zootechnik pracującej na dużej fermie trzody chlewnej położonej w gminie Łosice, najgorsza jest niepewność co do najbliższych wydarzeń:

– Teren gminy Łosice należy wprawdzie do tzw. żółtej strefy (obszar ochronny), jednak w niewielkiej odległości od naszej fermy wykryto jedno z ognisk choroby. W efekcie tego drugi tydzień mamy wstrzymaną sprzedaż zwierząt. W najbliższym czasie z naszego stada zostaną pobrane próby krwi na obecność wirusa ASF i prawdopodobnie wtedy zapadną decyzje co do przyszłości. Mamy nadzieję, że sprzedaż zwierząt zostanie w końcu odblokowana – nikt nie ma przecież na tyle dużych rezerw, by przez dłuższy okres wstrzymać się ze sprzedażą prosiąt czy tuczników – tłumaczy nasza rozmówczyni.

Zdaniem Grażyny Kusior, za wiele z przypadków choroby odpowiada nielegalny obrót zwierzętami.

– W chwili pojawienia się ASF nawet mniejsi producenci świń zmobilizowali się i zaczęli zwracać większą uwagę na kwestie związane z bioasekuracją. Moim zdaniem największą winę za obecną sytuację ponosi nielegalny obrót zwierzętami. Przez 2 lata, odkąd pojawiły się pierwsze ogniska ASF, przynajmniej na terenie dawnej strefy ochronnej problem ten powinien być rozwiązany. Niestety tak się nie stało – mówi w rozmowie z naszym portalem Grażyna Kusior.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!