Poseł Wojciech Mojzesowicz podkreślił na konferencji prasowej w Sejmie, że bardzo ważnym elementem, na który stawiała Polska po wejściu do UE, była bezpieczna żywność.

Tym się chwalimy, że w Polsce mamy świetną, bezpieczną żywność. Co się dzieje dziś? Biorąc po uwagę aferę dioksynową w Niemczech, Niemcy zwiększyli wpływ mięsa wieprzowego, drobiowego, jaj na nasz teren - powiedział.

Na początku stycznia ujawniono, że do hodowców w Niemczech trafiły tony paszy zanieczyszczonej dioksynami. Wyższą niż dopuszczalna zawartość tych rakotwórczych substancji wykryto w jajach kurzych oraz wieprzowinie. Prokuratura wszczęła śledztwo przeciwko firmie Harles und Jentzsch ze Szlezwika-Holsztynu, produkującej tłuszcze paszowe.

Co nam grozi? Na teren Rzeczypospolitej wchodzi najwięcej mięsa z Niemiec, które nie jest badane, bo nie ma takiej możliwości. Skutki mogą być fatalne dla konsumentów, bo dziś niemieccy przedstawiciele władz państwowych mówią, że na niemieckich półkach nie ma mięsa z dioksynami. Więc gdzie ono się podziało? U nas tego nie badamy, bo nie jesteśmy w stanie - podkreślił Mojzesowicz.

Jak ocenił, może dojść do "załamania" polskiego rynku.

Sprzedaje się po cenach dumpingowych, bez kontroli. Jedno badanie mięsa lub żywca wieprzowego kosztuje 3 tys. zł. W związku z tym te badania powinien robić polski rząd. Ale tego jest kilkaset dziennie, w związku z tym nie ma takiej możliwości - zaznaczył.

Poseł PJN przypomniał o wizycie ministra rolnictwa Marka Sawickiego w Berlinie.

Dziwię się, że dziś pan minister, który jest na targach żywności wspólnie z panią minister Niemiec w Berlinie, kompletnie o tym nie mówi - zauważył Mojzesowicz.

Będziemy się domagać, by rząd zakazał wpływu mięsa niezbadanego. To Niemcy powinni ponieść konsekwencje badań, konsekwencje odpowiedzialności za jakość tego towaru na polskich stołach. Słowacja zamknęła możliwość wpływu mięsa niemieckiego, Chiny zamykają - wyliczał poseł.

Z kolei rzecznik klubu PJN Lucjan Karasiewicz zapowiedział, że PJN będzie domagać się od premiera, skoro minister rolnictwa nie daje sobie rady, przedstawienia informacji, jakie podjął działania w celu ochrony polskich konsumentów i producentów.