Rzecznik suwalskiej policji Krzysztof Kapusta zaznaczył, że choć na razie śledztwo prowadzone jest "w sprawie" - więc nikomu nie postawiono zarzutów - to właśnie zatrzymany mężczyzna jest podejrzewany o doprowadzenie zwierząt do takiego stanu.

"Dopiero po zebraniu dowodów i przesłuchaniu innych świadków, m.in. powiatowego inspektora weterynarii, będzie wiadomo czy to właśnie zatrzymany jest odpowiedzialny za stan zwierząt. Nie jest to jednoznaczne, ponieważ gospodarstwo zostało przejęte za długi przez bank" - dodał Kapusta.

Policja kwalifikuje zdarzenie jako przypadek znęcania się, ze szczególnym okrucieństwem, nad zwierzętami. 50-letniemu Markowi M. grozić może za to kara grzywny lub pozbawienia wolności do dwóch lat.

O dramatycznej sytuacji zwierząt suwalską policję powiadomił w środę powiatowy inspektorat weterynarii - po tym, jak we wtorek wieczorem sąsiedzi posesji poinformowali weterynarzy o fetorze wydobywającym się z chlewni opuszczonego gospodarstwa. Zwierzęta odkryte w chlewni były skrajnie wyczerpane i brudne, nie miały jedzenia i wody.

W nocy z wtorku na środę właściciel posesji prawdopodobnie próbował ukryć martwe zwierzęta. W środę policjanci odnaleźli za chlewnią zakopane martwe świnie.

Źródło: PAP