Flushing, czyli inaczej mówiąc żywienie bodźcowe stosuje się na kilka dni przed pokryciem maciory. Jest to krótki okres bardzo intensywnego żywienia paszą bogatą w cukry proste i białko. Dzięki temu, zwiększa się ilość owulujących komórek jajowych, co w bezpośredni sposób przekłada się na późniejszą liczebność miotów.

Marek Kosowicz, rolnik z okolic Kościana w województwie wielkopolskim posiada stado podstawowe wielkości 250 loch. Nie prowadzi on jednak klasycznego flushingu, zamiast niego stosuje preparat oparty na bazie wyciągów roślinnych. Jak się okazuje z równie dobrym skutkiem: - Przez lata prowadziliśmy flushing „domowym” sposobem. Przez kilka dni przed inseminacją locha dostawała dodatek złożony z mączki rybnej i glukozy. Jednak około dwa lata temu zrezygnowaliśmy z tak prowadzonego flushingu na rzecz preparatu na bazie ziół. Maciory jeszcze w trakcie laktacji dwukrotnie otrzymują niewielką dawkę preparatu w skład którego wchodzi między innymi siemię lniane, pieprz czarny, pieprz długi i arbuz kolokwinta – tłumaczy producent.

Jego zdaniem rezultaty tak prowadzonego żywienia są takie same, jak w przypadku klasycznego flushingu, a jest ono przy tym tańsze i mniej pracochłonne.