Od wielu lat razem z mężem prowadzimy hodowlę świń. Sprzedajemy loszki hodowlane, które ze względu na dobrą genetykę powinny być dobrymi matkami. Jednak czasami zdarza się inaczej. Okazuje się, że niektórzy rolnicy nie zawsze prawidłowo dbają o kupione od nas zwierzęta. W efekcie nawet najlepsze genetycznie zwierzęta mogą stać się bezprodukcyjne, gdy prowadzi je niedoświadczony hodowca – tłumaczy Ewa Linka, hodowczyni z województwa łódzkiego, która od ponad 30 lat wraz z mężem Januszem prowadzi hodowlę zarodową świń rasy wbp i pbz.

Wiele błędów rolników jest związanych z żywieniem, ponieważ niektórzy z nich otwarcie się przyznają, że nie maja dużej wiedzy o prawidłowym żywieniu loch.

- Często razem z mężem zauważamy, że producentom świń w cyklu zamkniętym brakuje informacji odnośnie żywieniowego prowadzenia loszki we wszystkich jej okresach życia. Najprostszym przykładem jest niezbilansowanie paszy szczególnie w wapń i fosfor w okresie ciąży i karmienia prosiąt, który wynosić powinien 1,5:1 (Ca:P). Zazwyczaj w okresie karmienia podajemy dwa razy więcej wapnia naszym loszkom, zwracamy dużą uwagę na stosunek tych makroelementów przy zmianie paszy dla loch. W tym czasie szczególnie u pierwiastek bardzo szybko może dojść do osłabienia kośćca samicy. W wyniku tego jej organizm broni się przed kolejnymi ciążami, dochodzi do zaburzeń hormonalnych, co kończy się najczęściej cichymi rujami. Przy dłuższym okresie czasu będzie to eliminowało taką lochę ze stada  – tłumaczy pani Ewa.