Koszty paszy w gospodarstwie produkującym trzodę chlewną mogą sięgać nawet 70 proc. kosztów ogółem. Szczególnie trudno jest je obniżyć w gospodarstwach, które głównie bazują na komponentach paszowych, czy też paszach pełnoporcjowych z zakupu. W takiej sytuacji przy małej skali produkcji świń, taka działalność staje się nieopłacalna. Tym samym koło się zamyka i kolejni producenci świń zamykają swoje chlewnie.

- Obecna sytuacja nie jest zbyt ciekawa. Wiadomo, że mocno spadło pogłowie świń, to widać nawet w Wielkopolsce, a nie wszyscy się tego spodziewali. W najgorszej sytuacji nadal są rolnicy, którzy nie posiadają wystarczającej ilości ziemi do uprawy zbóż i w ciągu roku głównie są zmuszeni do zakupywania zbóż, czy też gotowej paszy - mówi Paulina Rogala, doradca żywieniowy firmy Sano.

- Cała branża czeka na końcowe wyniki żniw w październiku, kiedy to będzie wiadomo ile i czego dokładnie zebraliśmy - dodaje Rogala.

- Mimo tego, że świnie są teraz w dobrej cenie to nadal trudno na nich dużo zarobić. Jeżeli ktoś musi kupić zboże, koncentrat białkowy, czy soję to nawet cena w skupie 7 zł/kg netto poubojowo, to jest za mało, aby się z zyskiem utrzymać na rynku. Dlatego coraz częściej zaczyna się mówić, że w tym roku może stać się popularne żywienie kiszonym ziarnem kukurydzy. Na pewno będzie to jedna z opcji tańszego żywienia - tłumaczy Paulina Rogala.