Dania to jeden z liderów europejskiej produkcji trzody chlewnej. Ciekawy jest fakt, że kraj, którego zaludnienie wynosi zaledwie 15 proc. populacji Polski, a powierzchnia stanowi 1/8 obszaru naszego kraju, utrzymuje pogłowie trzody chlewnej wynoszące 12,5 mln sztuk, czyli o milion więcej niż w naszym kraju. Siła duńskiego rolnictwa tkwi przede wszystkim w stałym dążeniu do doskonalenia produkcji. Za innowacje z zakresu trzody chlewnej odpowiada Duńskie Centrum Badania Trzody Chlewnej. Instytucja ta utrzymywana ze składek producentów świń ma za zadanie prowadzenie badań i wprowadzanie ich rezultatów w życie. Pozornie dziwić więc może fakt, że w kraju o tak wysokiej intensyfikacji produkcji żywca wieprzowego tak ważną rolę w żywieniu trzody pełni żyto hybrydowe. Jeśli wziąć jednak pod uwagę niską jakość gleb (zwłaszcza w zachodniej części kraju), zrozumiały wydaje się fakt, iż żyto hybrydowe zyskuje na popularności. Na słabych glebach żadne inne zboże nie da bowiem tak wysokiego plonu, jak właśnie odmiany mieszańcowe. Rośnie również świadomość producentów trzody co do potencjału tego zboża w żywieniu świń. W Danii żyto jest bowiem stosowane nie tylko w żywieniu tuczników, lecz także prosiąt odsadzonych i warchlaków. Czy w naszym kraju żyto może w najbliższej przyszłości również wrócić do łask?

PROSIĘTA NIE BOJĄ SIĘ ŻYTA

Od dawna żyto uważane jest za paszę mało wartościową dla trzody chlewnej. Jego wartość żywieniową ogranicza przede wszystkim wysoka zawartość związków antyżywieniowych, takich jak alkilorezorcynole czy pentozany. Jeszcze do niedawna mówiło się o tym, że maksymalny udział tego surowca w paszach dla tuczników może wynosić 20 proc. Obowiązujące do niedawna w naszym kraju zalecenia żywieniowe całkowicie wykluczały natomiast dodatek żyta do pasz dla prosiąt.

Stosowania żyta w żywieniu prosiąt nie boi się Lasse Buhl Nielsen, producent warchlaków z miejscowości Tøstrupvej w zachodniej Danii, który prowadzi stado 1450 loch, a większość produkowanych przez siebie prosiąt przeznacza na eksport do Niemiec. Na tucz przeznacza rocznie zaledwie 1500 z ponad 40 tys. wyprodukowanych zwierząt. Żyto prosięta otrzymują już przy wadze około 10 kg. - Początkowo są to niskie dawki (ok. 5 proc.), tak aby przewód pokarmowy prosiąt przyzwyczaił się do spożywania nowej paszy. Następnie udział żyta stopniowo zwiększam. W odchowie prosiąt stosuję aż 6 różnych rodzajów mieszanek - stwarza to pewne kłopoty organizacyjne, jednak dzięki temu zabiegowi można idealnie dostosować skład paszy do bieżących potrzeb zwierząt. U prosiąt nie odnotowuję żadnych problemów zdrowotnych, które mogłyby wynikać z zastosowania żyta - mówi producent.