W ostatnim dziesięcioleciu postęp hodowlany w zakresie płodności i plenności loch uległ znaczącej poprawie. Jak podkreślali krajowi i zagraniczni naukowcy podczas ostatniej XX Międzynarodowej Konferencji Naukowej pt. "Krytyczne obszary w produkcji świń" w Puławach, potencjał rozrodczy dzisiejszych loch różni sie znacznie od tego sprzed kilku lat. Przede wszystkim mioty są coraz liczniejsze, średnio o 30 proc., a 15 żywo urodzonych prosiąt już nikogo nie dziwi. Jednak za postępem hodowlanym nie zawsze idzie w parze dostosowanie warunków utrzymania, środowiska, a przede wszystkim żywienia tych zaawansowanych, hybrydowych zwierząt.

JEST NAD CZYM PRACOWAĆ

W prowadzeniu stada loch wszelkie starania są nakierowane na jak najlepszy wynik końcowy, czyli wysoką liczbę prosiąt żywo urodzonych, a później odsadzonych. Wyniki krajów UE przodujących w produkcji trzody chlewnej pokazują nam, że w tej kwestii jest nad czym pracować. Tym bardziej że dzisiaj mamy takie same możliwości doboru zwierząt hodowlanych do produkcji jak inne kraje UE. Prof. Daniel Korniewicz, product manager produktów dla trzody chlewnej w Wytwórni Premiksów LNB, w trakcie swojego wykładu zwracał uwagę na świetne wyniki reprodukcyjne w poszczególnych krajach. - W Holandii liczba prosiąt odsadzonych od lochy/rok wzrosła tylko w ostatnim roku o 1,1 i wyniosła średnio 29,3 prosięcia. W Danii średnia liczba prosiąt odsadzonych od lochy w ciągu roku wzrosła z 23,6 w 2003 r. do 29,0 w 2013 r. Z kolei 25 proc. najlepszych duńskich ferm już przekroczyło próg 30 prosiąt odchowanych od lochy w ciągu roku, osiągając średnio 30,9 prosięcia/lochę/rok.

Takie wyniki zdarzają się również w Polsce, ale w większości gospodarstw nadal ten wskaźnik jest poniżej 20 prosiąt odsadzonych od lochy w ciągu roku.

I nie da się ukryć, że w wielu przypadkach zmiany wymagają utarte przyzwyczajenia w zakresie żywienia loch, które mogą blokować wykorzystanie potencjału rozrodczego zwierząt. Dlatego w tym artykule prezentujemy najnowsze doniesienia naukowe, które potwierdzali i szeroko dyskutowali naukowcy zebrani w Państwowym Instytucie Weterynarii w Puławach podczas ostatniej "Pejsakówki" .