Żywienie „na mokro” niesie ze sobą wiele korzyści. Przede wszystkim dzięki możliwości wykorzystania ubocznych produktów przetwórstwa spożywczego, obniża koszt produkcji paszy – a co za tym idzie poprawia opłacalność produkcji. Płynne żywienie poprawia także efektywność tuczu, parametry rozrodu i odchowu prosiąt. Niestety system ten ma również swoje ograniczenia. Spytaliśmy o nie Michała Fydrycha, przedstawiciela handlowego firmy Wesstron, oferującej między innymi instalacje do płynnego żywienia trzody:

Decyzja o wprowadzeniu systemu płynnego żywienia wiąże się z dużymi nakładami. Koszt inwestycji zależy od wielu czynników, między innymi od wielkości budynku, jego konstrukcji i opcji wyposażenia instalacji. Uśredniając, można powiedzieć, że koszt wyposażenia w system płynnego żywienia chlewni o pojemności 1000 tuczników, to 150 000 – 200 000 tys. zł. netto. Dlatego też decyzję o przeprowadzeniu tej inwestycji należy dokładnie przemyśleć. Najczęściej wyposażamy budynki o pojemności 1000 – 2000 tuczników. Częściej są to nowe chlewnie, rzadziej hodowcy decydują się na modernizację już istniejących obiektów. Według naszych kalkulacji, wyposażenie chlewni w instalację do żywienia na mokro zasadne jest w przypadku obiektów o pojemności 1000 tuczników i większych. W mniejszych chlewniach, płynne żywienie również przyniesie oszczędności, jednak koszt zwrotu inwestycji będzie bardzo długi. Drugim czynnikiem warunkującym zasadność decyzji o wprowadzeniu płynnego żywienia jest swobodny dostęp do tanich pasz pochodzących z przetwórstwa spożywczego, oraz dużych ilości kukurydzy. W rejonach, gdzie nie jest to możliwe, wprowadzenie płynnego żywienia nie jest racjonalne. Oszczędności wynikające z płynnego żywienia, biorą się bowiem w głównym stopniu z zastosowania tanich pasz. W rejonach gdzie nie ma do nich dostępu, zainteresowanie hodowców żywieniem na mokro jest znikome.