Osobiście nie wierzę w możliwość porozumienia. My w imię dobrej woli i prowadzenia rozmów w dobrym duchu zawiesiliśmy protest i w tym momencie pan minister opublikował projekt ustawy, który jest w naszym mniemaniu skandaliczny - mówi Jacek Łukasiewicz, prezes Warmińsko- Mazurskiej Izby Lekarsko-Weterynaryjnej. Jeszcze dalej idzie Marek Mastalerek z Krajowej Izby Lekarsko - Weterynaryjnej: Kolejny dokument, który jest, można bez ogródek powiedzieć, bublem prawnym.

Co wywołało taką złość lekarzy weterynarii? W największym skrócie można powiedzieć, że propozycje ministra rolnictwa zmierzające do tego, aby obowiązki lekarzy prywatnej praktyki przejęli lekarze państwowej Inspekcji Weterynaryjnej. Dorabianie przez inspektorów Inspekcji Weterynaryjnej po godzinach pracy to skandal. Przecież dopiero co mieliśmy podobną sprawę w GUS-ie. Pani minister Julia Pitera tym się zajęła. W tym wypadku chyba też to powinna zrobić - kontynuuje Jacek Łukaszewicz.

Lekarze prywatnej praktyki ostro krytykują też pomysł, aby na zlecane przez Powiatowych Lekarzy Weterynarii czynności rozpisywać konkursy. Ich zdaniem taka praktyka to zagrożenie dla bezpieczeństwa zdrowia publicznego.

Przy tak żenującej stawce maksymalnej obniżenie jeszcze tej stawki w drodze konkursu spowoduje nierzetelność wykonywania tych czynności. Nie ma możliwości, aby za te pieniądze wykonać te czynności rzetelnie. Tutaj sprawa konkursów chyba w ogóle nie powinna wchodzić w rachubę, gdyż istotnym jest jakość wykonania. Ta sprawa jest wyciągnięta specjalnie po to, by zaostrzyć konflikt, mimo że my chcieliśmy rozmawiać pokojowo przy stole - podsumowuje szef Warmińsko- Mazurskiej Izby Lekarsko-Weterynaryjnej.

Decyzje o ewentualnym wznowieniu protestu lekarze weterynarii podejmą na swoim nadzwyczajnym zjeździe 27 lutego.

Podobał się artykuł? Podziel się!