Jak tłumaczyła prof. Samorek-Salamonowicz, wirus w środowisku naturalnym jest powszechny wśród dzikich ptaków. Ich wędrówki powodują, że ptasia grypa roznosi się po całym świecie. Jednak ogniska choroby wśród drobiu pojawiły się w Polsce w grudniu, czyli poza sezonem migracji dzikiego ptactwa. Powodem, według weterynarz, może być to, że obecny stale w środowisku wirus ma zimą lepsze warunki.

Źródłem zakażenia są często odchody dzikich ptaków. W jednym gramie kału może znajdować się dziesięć milionów cząsteczek wirusa, co powoduje, że ptakom domowym łatwo się zarazić przy zetknięciu z niewielką nawet ilością zakażonych odchodów.

Zdaniem prof. Samorek-Salamonowicz odchody dzikich ptaków mogą przypadkowo trafiać na fermy drobiu np. ze słomą. Latem zakażenie jest mniej prawdopodobne, bo wirusy żyją bardzo krótko w wysokich temperaturach. Natomiast zimą mają ułatwione zadanie.

"Wszystkie wirusy są bardziej wrażliwe na wysoką temperaturę i promieniowanie słoneczne. W kale ptaków wirus przeżywa ok. siedmiu dni w temperaturze 20 stopni. A w temperaturze czterech stopni ok. 35 dni, podobnie w mięsie padłych zwierząt, a w wodzie jezior jeszcze dłużej" - tłumaczyła weterynarz.

Grudniowe pochmurne dni, niska temperatura i wysoka wilgotność powietrza to doskonałe warunki dla wirusów.

Dzikie ptaki, które są nosicielami grypy zarażają domowy drób, same jednak przeważnie nie chorują.

"Prawdopodobnie dla nich ten wirus jest bardzo pierwotny, czyli one przebywając z nim długo wytworzyły sobie mechanizmy obronne. Dlatego wirus nie jest dla nich groźny" - powiedziała.

Istnieje też możliwość, że dzikie ptaki przenoszą mniej szkodliwą odmianę wirusa. Natomiast w organizmach domowych zwierząt dochodzi do mutacji, która powoduje pojawienie się zabójczej odmiany. "Grypa należy do najbardziej zmiennych wirusów" - zaznaczyła prof. Samorek-Salamonowicz.

Nie wiadomo do końca dlaczego niekiedy również dzikie ptaki padają ofiarą grypy. Być może, w lokalnych populacjach wirus zmienia się i powstaje bardziej zjadliwa odmiana, powodująca śmierć wielu osobników.

Prof. Samorek-Salamonowicz podkreśliła, że chociaż wirus H5N1 prawdopodobnie jest stale obecny w naszym środowisku, nie ma powodu do obaw o zdrowie ludzi.

"Trzeba zacząć od tego, że nie jest to choroba człowieka. To jest choroba ptaków. Nie ma dużego zagrożenia zakażenia u ludzi. Niemniej jednak to zagrożenie istnieje i dla tego trzeba podejmować środki ostrożności" - powiedziała.

Dodała, że całkowicie ugotowane, upieczone lub usmażone w wysokiej temperaturze mięso drobiu można jeść bez obaw. Również gotowanie kurzych jajek przez co najmniej 3,5 min. zabezpiecza przed ewentualnym zakażeniem nie tylko ptasią grypą, ale również innymi chorobami, np. salmonellą.

Źródło: PAP