Zakończenie tego procesu będzie oznaczać ostateczne wygaszenie ognisk tej choroby.

Jak poinformował Hilary Januszczyk z płockiego powiatowego zespołu zarządzania kryzysowego, decyzji o odwołaniu wprowadzonych wcześniej obostrzeń na terenie gminy Brudzeń Duży i likwidacji obowiązujących tam jeszcze stref zagrożenia i zapowietrzenia można spodziewać się na początku przyszłego tygodnia.

"Decyzję w tej sprawie podejmie wojewoda mazowiecki, do którego zostanie przesłany stosowny wniosek po zakończeniu obróbki termicznej ostatniej partii zboża, co według przyjętego harmonogramu ma nastąpić w niedzielę" - powiedział Januszczyk.

Wyjaśnił, iż termiczna obróbka zboża, polegająca na suszeniu go w temperaturze 80 st. C, dobiega końca na fermie w Siecieniu, a w sobotę rozpocznie się na fermie w Myśliborzycach. Wcześniej procesowi temu poddano zboże na fermie w Uniejewie.

Wygaszenie ognisk ptasiej grypy początkowo planowano tam na sobotę, 12 stycznia. Termin ten przesunięto z powodu awarii suszarni, w której zboże poddawane jest obróbce.

Ogniska wysoce zjadliwej odmiany wirusa ptasiej grypy H5N1 na terenie gminy Brudzeń Duży wykryto 1 grudnia ubiegłego roku. Najpierw na w dwóch fermach indyczych - w miejscowości Uniejewo i Myśliborzyce. Później wirusa ptasiej grypy wykryto w jednej z przydomowych małych hodowli w Myśliborzycach u dwóch padłych kur.

Natychmiast po potwierdzeniu pierwszych ognisk choroby wojewoda mazowiecki wyznaczył wokół nich 3 km strefę zapowietrzoną i 10 km strefę zagrożoną. Na okolicznych drogach rozłożono maty dezynfekcyjne, ograniczono ruch pojazdów i wyznaczono posterunki policji.

Do odwołania wprowadzono też obostrzenia, w tym m.in. nakaz odizolowania drobiu na terenie poszczególnych gospodarstw, a także zakaz organizowania targów i wystaw ptaków hodowlanych oraz zakaz transportu drobiu z wyjątkiem ruchu tranzytowego głównymi trasami.
W związku z wykryciem ptasiej grypy zagazowano i skierowano do utylizacji kilkanaście tysięcy sztuk drobiu i innego przydomowego ptactwa. Z ferm w Uniejewie i Myśliborzycach, gdzie chorowały indyki, wybito 4 tys. 200 sztuk, a 5 tys. sztuk z fermy w Siecieniu, gdzie nie wykryto wirusa, ale pracowały tam osoby, które miały kontakt z chorymi indykami. Prewencyjnemu ubojowi poddano następnie wszystkie ptaki hodowane w zagrodach w Myśliborzycach, Uniejewie i Rokiciu.

Na zakażonych fermach neutralizacji poddano paszę i ściółkę, a potem zdezynfekowano wszystkie obiekty i znajdujący się tam sprzęt.

Wygaszanie ognisk ptasiej kontynuowane jest na terenie gminy Bieżuń pod Żurominem, gdzie wirusa wykryto na fermach kur niosek 8 grudnia ubiegłego roku. W miejscowości Karniszyn w 5 kurnikach zagazowano 132 tys. sztuk drobiu, na fermie w Sadłowie także w 5 kurnikach 162 tys. sztuk, a na fermie w Sadłowie Parcele w 7 kurnikach ponad 300 tys. sztuk.

Jak poinformował w piątek PAP starosta żuromiński Janusz Welenc, obecnie trwa tam dezynfekcja obiektów i proces uzdatniania około 600 ton zboża. "Z naszej oceny wynika, iż proces obróbki termicznej zboża mógłby zakończyć się w ciągu tygodnia" - wyjaśnił. Przyznał, iż poszukiwane są dwie firmy, które podjęłyby się dezynfekcji obiektów. "Chcielibyśmy ten proces zintensyfikować, tak by przyspieszyć wygaszania ognisk" - dodał.

W 3 km strefie zapowietrzonej wokół miejscowości Karniszyn i Sadłowo nadal obowiązują obostrzenia.

Koszty poniesione przez samorządy na walkę z ptasią grypą w powiecie płockim szacowane są obecnie na około 350 tys. zł, a w powiecie żuromińskim na około 500 tys. zł - nie są to jednak dane ostateczne. Samorządy nie otrzymały dotychczas na razie przynajmniej częściowego zwrotu wydatków.

Rzecznik prasowy wojewody mazowieckiego Maciej Wiewiór zapewnił w rozmowie z PAP, iż kwestia rozliczeń z samorządami zostanie rozstrzygnięta po uzyskaniu stosownych opinii z ministerstw rolnictwa, spraw wewnętrznych i administracji oraz finansów.

"Chcielibyśmy, aby ta sprawa została rozwiązana w formie porozumienia między resortami, wojewodą, starostwami" - zaznaczył. Przypomniał, iż jeszcze w ubiegłym roku uruchomiono pulę 10 mln zł na odszkodowania na hodowców, których drób został wybity. "Uznaliśmy, iż hodowcy to osoby najbardziej poszkodowane" - dodał.

Źródło: PAP

Podobał się artykuł? Podziel się!