Zmiana charakteru trwałych użytków zielonych z naturalnych na kontrolowany stan runi, upowszechnienie nawożenia mineralnego doprowadziło do pozyskiwania paszy w dużo większych ilościach. Niestety, stało się to kosztem jej wartości biologicznej. Szokujące (dla niektórych) może być porównanie paszy z pastwiska, jaką zwierzęta otrzymywały 100 lat temu, z tą, jaką pobierają obecnie. Zawiera ona 4-krotnie więcej potasu, 2-krotnie więcej fosforu, ale jednocześnie ilość magnezu spadła o 50 proc. Stosowany na użytkach zielonych azot mineralny gwałtownie zmniejszył przyswajalność miedzi przez ruń. Spowodowało to 3-krotne zmniejszenie ilości tego pierwiastka w paszy. Niektóre mikroelementy, np. jod czy kobalt zniknęły lub występują w paszy w ilościach śladowych (nie nawozi się nimi). Wapnowanie obniżyło zawartość manganu w roślinach, a nawożenie fosforowe dostępność cynku dla roślin, a więc również ich ilość w zielonce. Stan ten znalazł swoje rozwiązanie w szerokiej ofercie mieszanek mineralnych.

Zmiana systemu gospodarowania na użytkach zielonych wywołała znacznie bardziej złożone przemiany niż tylko zaburzenie równowagi mineralnej paszy zielonej. Tysiące lat egzystencji roślinożerców wywołało uzależnienie ich od roślin. Wiele procesów fizjologicznych w ich organizmach jest wspomaganych bądź nawet inicjowanych poprzez substancje biologicznie aktywne pochodzenia roślinnego. Żerując na naturalnych łąkach, zwierzęta pobierały je zgodnie z aktualnymi potrzebami organizmu.

Naturalne łąki to nie tylko źródło paszy, ale także swoista apteka. Wiele roślin łąkowych wykazuje typowe działanie ziołolecznicze. Przykładów są setki.

Mięta – każdy ją rozpozna po swoistym aromacie, który jest efektem nagromadzenia mentolu nazywanego popularnie olejkiem miętowym. Działa dobroczynnie na układ pokarmowy. Nic więc dziwnego, że i zwierzęta z dolegliwościami żołądkowymi instynktownie sięgają (gdy mogą) po to zioło. Chaber bławatek to niepozorne zioło (lub chwast, jak kto woli), zawiera flawony, które w organizmie zwierzęcym działają jak substancje grzybobójcze. Nim więc człowiek opracował środki przeciwko szkodliwym pleśniom i grzybom w paszy, zwierzęta już dawno miały antidotum w zasięgu pyska.