- Zdarza się, że po wykonaniu w uprawie zabiegu ochrony, np. insekto- lub chwastobójczego, po upływie kilku godzin od zastosowania preparatu okazuje się, że zabieg nie przyniósł rezultatu i próg szkodliwości ciągle jest przekroczony. Co w takim przypadku zrobić, aby pozostać w zgodzie z zasadami integrowanej ochrony, czy zlikwidować plantację, czy można powtórzyć zabieg? Jeśli tak, to czy przy wykorzystaniu tego samego preparatu, czy też należy zmienić środek na inny? - pytał w jeden z uczestników konferencji Farmera „Przez innowacyjność do sukcesu", zorganizowanej 24 lutego br. w Centrum Wystawowo-Szkoleniowym „Sielinko".
- Kilka godzin to za krótko na ocenę skuteczności działania jakiegokolwiek środka chemicznej ochrony roślin - stwierdził Grzegorz Pruszyński z Instytutu Ochrony Roślin - Państwowego Instytutu Badawczego w Poznaniu. - Powtarzanie zabiegu ochrony jest uzasadnione, jeżeli presja danego agrofaga jest tak duża, że jednym zabiegiem nie jesteśmy w stanie jej pokonać - jeśli mamy do czynienia z ich masowym wystąpieniem. To jest szczególnie dobrze widoczne w przypadku przeciągających się nalotów szkodników. W zeszłym roku, przykładowo, na plantacjach rzepaku był problem ze szkodnikami łuszczynowymi: naloty pryszczarka trwały około półtora tygodnia, co nie jest zbyt często spotykane. W takiej sytuacji jednokrotny zabieg może być niewystarczający i oczywiście jego powtórzenie jest uzasadnione.
Natomiast w momencie, kiedy rezultatu nie przyniósł zabieg zwalczania chwastów czy chorób roślin, należy postawić pytanie o jego skuteczność, a więc technikę wykonania czy właściwie dobrany termin. Przy czym, tak jak mówiłem, kilka godzin w przypadku herbicydów czy też fungicydów jest stanowczo zbyt krótkim okresem na ocenę skuteczności działania środka - zaznaczył Pruszyński.
- W przypadku insektycydów, szczególnie tych zawierających neurotoksyny, ocena skuteczności jest trudna ponieważ wymaga wiedzy i precyzyjnej obserwacji. Musimy wiedzieć, jaki efekt preparat miał osiągnąć, czy to miał być tzw. efekt „knock-down", taki że owady mają leżeć na ziemi, czy one jednak mogą się poruszać, ale nie żerować - tłumaczył.
- Generalnie, powtórzenie zabiegu nie jest wykluczone w integrowanej ochronie roślin, jeśli wszystkie aspekty, wszystkie czynniki zostały prawidło określone i jeśli zachodzi taka potrzeba. Padło pytanie, czy tym samym środkiem ochrony roślin. Jeżeli wszystko wykonaliśmy prawidłowo, to na pewno nie tym samym. Najlepiej sięgnąć po środek z innej grupy chemicznej i o innym mechanizmie działania - dodał.
Ochrona roślin, również w kontekście IP, budzi wiele wątpliwości. Aby uzyskać odpowiedzi na nurtujące pytania warto zwrócić się do specjalistów, np. prelegentów konferencji Farmera „Przez innowacyjność do sukcesu".



















Jak środek nie działa to trzeba zmienić dilera,
najlepiej tego który ma oryginalny towar. 30% podrobionych ŚOR w Europie, ponad 40% dalej na wschód.