- Jeżeli rolnik zastosuje się do podanej na etykiecie długości karencji, a mimo to w badaniu zostaną wykryte pozostałości, kto weźmie za to odpowiedzialność? - dopytywał - My, rolnicy, za chwilę będziemy za to karani. Szczególnie w przypadku dosuszania - trudno uwierzyć, że ta substancja została całkowicie wyeliminowana ze zboża, które za chwilę pójdzie albo do przemiału, albo na paszę dla zwierząt.
- Jeżeli mówimy o dosuszaniu, czy też desykacji, czyli stosowaniu środków totalnych, to najczęściej stosowany jest glifosat - odpowiedział Łukasz Sobiech z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. - Glifosat ma bardzo specyficzne działanie na rośliny, blokuje trzy aminokwasy na etapie kwasu fosfoszikimowego. Nie mówimy o oddziaływaniu na ludzi, chociaż takie badania trwają. Ministerstwo wymusza na koncernach fitofarmaceutycznych prowadzenie badań pod kątem pozostałości środków i ich wpływu na konsumentów. Musimy jednak zobaczyć cienką granicę między rośliną a człowiekiem, mimo wszystko bardzo się różnimy.
- Proces rejestracji środków trwa wiele lat. Jest dokładny i żmudny, ponieważ trzeba wykluczyć niekorzystne oddziaływanie substancji aktywnych - dodał Krzysztof Konieczka, przedstawiciel BASF Polska. - Substancje badane są również w dawkach wyższych niż zalecane: przykładowo, nie tylko w 2 l/ha, ale też w 4 i 6 l/ha, czyli dwu- i trzykrotnie wyższych. Procesy są na tyle obostrzone, że trudno aby prześlizgnęła się jakaś substancja aktywna, która nie byłaby przebadana albo taka, która wykazywałaby niekorzystny wpływ dla ludzi - podkreślił. - Efekty tych badań możemy sami obserwować: z rynku znikają preparaty insektycydowe, które do niedawna nie przechodziły tych procesów weryfikacji. Myślę, że chyba nigdzie indziej na świecie nie ma preparatów przebadanych tak dobrze, jak w Polsce.















