Znany w naszym kraju pod spolszczoną nazwą – Kirowiec, całkiem nieźle radzi sobie na rodzimym rynku, oferując maszyny nie tylko dla sektora rolniczego, choć wszystkie one bazują na łamanym ciężkim ciągniku jaki wszyscy dobrze znamy.

Co może nam zaoferować czerwony mocarz? Po pierwsze potężny silnik, który w wersjach określonych jako "premium" jest dostarczany przez Mercedesa w zakresie 354-428KM, jedynie 306 konny wariant podstawowy jest napędzany Cumminsem. Co ciekawe, wariant "premium" zdaje się być jedynym jaki będzie dostępny na zachodnim rynku, gdyż opcja "standard" oparta o rodzime konstrukcje tj. silniki TMZ oraz YaMZ, zdecydowanie nie ma szans na spełnienie norm emisji spalin. Przyglądając się chociażby 17-litrowemu TMZ 8481.10-04 o mocy 420 KM, nie mamy wątpliwości, że byłby z tym nie mały problem.

Silniki Mercedesa i Cumminsa, na pewno znacznie wolniej będą osuszać ośmiuset litrowy zbiornik paliwa, w jaki został wyposażony ten ciągnik. Ponadto znajdziemy tutaj pompę hydrauliczną o maksymalnym wydatku wynoszącym 180 l/min. oraz rozdzielacz o pięciu sekcjach z czterema wolnymi wyprowadzeniami i kontrolą przepływu.

 Jak przystało na ciągnik tej klasy, maksymalna masa jaką możemy obciążyć ten ciągnik, na pojedynczych kołach, to 17000 kg.  Dla najsłabszej wersji z 306-konnym Cumminsem to całkiem niezłe 14370 kg. Ponad to ciągnik jest wyposażony w system wykrywający przeciążenia.

Pozostaje pytanie, czy za połowę ceny zachodnioeuropejskich czy amerykańskich odpowiedników, otrzymamy produkt równie wydajny i niezawodny? To na pewno pokaże czas i opinie nabywców po kilku sezonach użytkowania. Jedno jest pewne, gdyby cena z niemieckiego rynku została utrzymana, a więc około 800 000 złotych, byłaby to na pewno ciekawa propozycja dla dużych gospodarstw.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!