Zakopanie się kombajnu na polu w obecnym, mokrym roku nie jest niczym szczególnym i zdarza się dość często. Uwolnienie maszyny z opresji nie powinno również stanowić większego problemu pod warunkiem, że odpowiednio podejdziemy do sprawy.

Pierwszym i bardzo częstym błędem jest podpinanie liny holowniczej pod zaczep transportowy do którego jest mocowany wózek z hederem. Zaczep ten ma najczęściej uciąg na poziomie około 5 t i jest zbyt słaby w stosunku do sił jakie na niego działają podczas wyciągania tak ciężkiej maszyny jaką jest kombajn zbożowy. Taka sytuacja skończyć się może urwaniem wspomnianego zaczepu.

Kolejną bardzo niebezpieczną rzeczą jest podpinanie linki holowniczej bezpośrednio do tylnej osi kombajnu. Miejsce to nie jest przygotowane na duże naprężenia powstające w czasie wyciągania maszyny z trudnego terenu i w skrajnych przypadkach może skończyć się wyrwaniem tylnej osi a nawet części kombajnu. Jest to oczywiście sytuacja ekstremalna, niemniej jednak takie zdarzenia miały miejsce dlatego producenci nie polecają tego typu rozwiązania.

Jedynym miejscem w którym bezpiecznie można zaczepić linę do wyciągania są uchwyty za które podnosi się kombajn w przypadku załadunku dźwigiem na platformy samochodowe lub statki. Każdy kombajn posiada 4 takie uchwyty z których 2 zlokalizowane są zwykle w okolicach zbiornika ziarna a 2 w tylnej części maszyny przed osią ale już okolicach głównego kadłuba maszyny.

To właśnie do tych uchwytów należy podczepiać liny holownicze tak aby móc bezpiecznie wyciągnąć kombajn z błotnistego pola. Dzięki temu, że są one odpowiednio mocno przyspawane tak aby móc przenosić ciężar kombajnu podczas załadunku dźwigiem nic nie stanie się także podczas wyciągania maszyny.

Podobał się artykuł? Podziel się!