Uprawa pól po zbiorze zbóż i siew rzepaku – choć opóźniony – to ciągle częsty widok na warmińsko-mazurskich polach. Tegoroczne żniwa były na Mazurach ciężkie nie tylko ze względu na problem ze zbiorem ziarna o odpowiednio niskiej wilgotności, ale też ze względu na wjazd w podmokłe części pól. W takich warunkach dobrze sprawdzały się kombajny z podwoziem gąsienicowym.

Obecnie trwają jeszcze prace polowe przygotowujące glebę pod siew rzepaku i zasiewy tej rośliny. Zasiewy właśnie udało się zakończyć m.in. w Gospodarstwie Rolnym Warnikajmy k. Kętrzyna, gdzie gleby są wprawdzie w bardzo dobrej klasie bonitacyjnej (2 klasa), ale jednocześnie są bardzo ciężkie w uprawie, z tendencją do szybkiego zbrylania – tzw. minutówki.

Gorąca, słoneczna i często wietrzna pogoda, sprzyja zasychaniu uprawionej gleby i tworzeniu grud. Dlatego poszczególne prace są wykonywane jedna po drugiej w jak najkrótszym czasie.

- Zasiewy rzepaku przeprowadzaliśmy etapami – kawałek po kawałku. Staramy się nie przesuszyć gleby, tak żeby dała się możliwie dobrze uprawić – mówi Magdalena Śnitkowska, zarządca Gospodarstwa Rolnego Warnikajmy.

Dlatego uprawa pola pod rzepak wyglądała w ten sposób, że najpierw ściernisko było uprawiane „na głęboko” agregatem Vaderstad TopDown, w skład którego wchodzi m.in. kultywator pracujący na głębokości do 35 cm. Następnie aby doprawić wierzchnią warstwę gleby pracowała 12-metrowa broną talerzowa Horsch Joker RT. Z maszynami współpracuje ciągnik gąsienicowy Case IH Quadtrac 600.

Po tym stosowana była jeszcze zwykła, ciężką brona polowa. Następnie prowadzony jest siew za pomocą agregatu uprawowo-siewnego Horsch Pronto z broną talerzową w sekcji uprawowej.

- Gleba w naszym gospodarstwie jest bardzo ciężka w uprawie. Zaschnięta jest twarda jak skała, a szczególnie pod rzepak musi być bardzo dobrze uprawiona – powinna być „miękka jak poduszka” – wyjaśnia obrazowo Magdalena Śnitkowska. – Teraz czekamy już tylko na deszcz – dodaje.

Podobał się artykuł? Podziel się!