W zeszłym tygodniu na farmie w Koriyama w regionie Fukushima nowoczesny dron został oficjalnie zaprezentowany dziennikarzom. Jego producenci zapewniają, że ma on same zalety – Przede wszystkim oszczędzamy czas. Wystarczy 10 minut, aby odpowiedni środek został rozpylony na 1 hektarowym polu. Wcześniej urządzenie możemy go dokładnie zaprogramować, określając na nim granice naszej działki. Gwarantuję, że rozpylany środek jest bardzo dokładnie rozprzestrzeniany - zdradza 38-letni Zentaro Watanabe, dyrektor operacyjny SkymatiX. Dron ma średnicę dwóch metrów, jednak jego obsługa nie jest skomplikowana. Na specjalnym monitorze kompatybilnym z jednostką latającą, można obserwować stan rozpylania środków, które prezentowane są w postaci czerwonych kropek.

Program posiada także specjalny system meteorologiczny, który reaguje odpowiednio na siłę wiatru, tak by środek nie wędrował na przykład na pole sąsiada. Skymatix, który jest producentem dronów, swoim sztandarowym produktem już zainteresował dwie korporacje Mitsubishi Corp. i Hitachi. Prócz najważniejszego - rozpylania środków ochrony roślin, dron robi zdjęcia i nagrywa filmy, podając dokładne informacje o stanie roślin. Drony na rynku pojawią się najwcześniej w maju 2018 roku.

Małe bezzałogowe statki latające wyposażone najczęściej w kamery, stają się coraz bardziej popularne wśród rolników. Ich sprzedaż z roku na rok rośnie, a coraz większą grupę kupujących stanowią mieszkańcy wsi.  Według firmy badawczej Seed Planning Inc., wartość światowego rynku dronów do uprawy roślin ma wzrosnąć z 1,2 miliarda w 2016 roku do 20 miliardów w 2022 roku.

Podobał się artykuł? Podziel się!