I tym razem Fendt nie zawiódł nas, wystawiając na targach Agritechnica swój koncepcyjny ciągnik Fendt X, niezmiennie jako wciąż rozwijaną wizję przyszłości, choć firma powodów do dumy szuka w bardziej konwencjonalnych maszynach, jak chociażby serii 1000. A zatem przypomnijmy o co chodzi w tajemniczym projekcie o kryptonimie "X".

W rzeczywistości projekt ten nie jest aż tak bardzo tajemniczy i skomplikowany jak mogłoby się wydawać. Oparty na modelu Vario 722, Fendt X jest ciągnikiem, który bazuje na jednym prostym założeniu: optymalizacji mocy.

Niewiele jest zadań, które wymagają pełnej mocy silnika przez cały czas wykonywania pracy, stąd pomysł zastąpienia części silnika - dosłownie i w przenośni - motorem elektrycznym, pełniącym jednocześnie rolę generatora prądu. I tak oto, zamiast sześciocylindrowego silnika adekwatnego dla bazowego modelu serii 7, bierzemy silnik czterocylindrowy o mocy niespełna 200 KM i pomiędzy niego a skrzynię biegów wstawiamy wspomniany motor elektryczny. W chwili, w której nasze zadanie staje się bardziej energochłonne, niedostatek mocy silnika spalinowego, są uzupełniane przez motor elektryczny. Zaś podczas lżejszych prac, bazujemy jedynie na mocy jednostki spalinowej.

 To jednak nie wszystko, gdyż jednostka elektryczna, dysponująca mocą 130 kW przy napięciu 700 VDC, może także zapewnić zasilanie osprzętowi ciągnika, stwarzając dodatkowe medium dla współpracujących nowoczesnych maszyn i narzędzi, na takich samych zasadach co układ hydrauliczny, z tym, że zasilanie elektryczne jest znacznie prostsze i bardziej niezawodne. Niestety na chwilę obecną taki układ byłby dość drogi.

Ponadto istnieją poważne obawy co do pracy urządzeń o tak wysokich napięciach w ciężkich warunkach polowych a także serwisu. Może to jeden z powodów dla których, jeszcze nie widzimy takich rozwiązań u innych producentów.

Patrząc jednak na ogromny sukces jaki odniosły chociażby samochody osobowe z Japonii, wyposażone napędy hybrydowe, można przewidywać, że raczej prędzej niż później, połączenie napędu spalinowego i elektrycznego zawita do branży rolniczej. Zwiastunem takiego myślenia może być np. hybrydowa ładowarka Merlo.