Firmę Horsch w jej siedzibie w Sitzenhof obok Schwandorfu, odwiedziliśmy z końcem września. Głównym punktem spotkania była przedpremierowa prezentacja nowych produktów, które szerszej publiczności zostaną przedstawione podczas listopadowych targów Agritechnica. Była to też okazja do „zaktualizowania” wiedzy sytuacji w firmie i czynionych przez nią inwestycjach, a trzeba przyznać że na tym polu dzieje się bardzo dużo. Warto przypomnieć, że niemiecki producent to rodzinna firma, która powstała na początku lat 80 zaczynając od „garażowych patentów” jej założyciela – Michaela Horscha. Obecnie firma jest przedsiębiorstwem posiadającym swoje zakłady w kilku krajach, w tym: Rosji, Ukrainie, Stanach Zjednoczonych, Chinach i Brazylii.

 Wzrost obrotów

Po niewielkich spadkach obrotów w latach 2014 i 2015, w 2016 r. odnotowano aż 21-proc. wzrost – z 248 mln euro w 2015 r. do 300 mln na koniec 2016. Jak podkreśla Cornelia Horsch, szefowa marketingu i członek zarządu firmy Horsch, bieżący rok również jest bardzo dobry i przyniesie „dwucyfrowy” wzrost, mimo tego iż ostatnie lata w branży maszynowej w Europie i na świecie były określane jako niekorzystne lub wręcz kryzysowe.

– Bardzo często zastanawiamy się co na to wpływa i skąd przychodzi nasz sukces. Z jednej strony bardzo mocno zajęliśmy się nowymi rynkami i troszczyliśmy się o nie. Oczywiście mamy dużo pracowników którzy zajmują się sprzedażą, ale mamy też bardzo dużo pracowników którzy pracują w serwisie, a nasz marketing stał się marketingiem międzynarodowym – mówi Cornelia Horsch.

Jako drugi ważny czynnik rosnących obrotów firmy przedstawicielka Horsch’a wymienia szeroki asortyment produktów.

– Mamy 123 nowe wersje produktów. To wymaga ogromnej pracy naszych inżynierów. Ale mnogość produktów pozwala odpowiedzieć nam na potrzeby rolników z różnych krajów i zróżnicowanych warunków glebowych – dodaje. Dlatego też niemiecki producent założył nowe fabryki w Brazylii i w Chinach, co otwiera mu drogę do ekspansji na tamte rynki i kraje ościenne.