– Ten rok był dla nas dość trudny, chociaż w maju i czerwcu mieliśmy bardzo dużo zamówień, które jednocześnie były sporym wyzwaniem dla produkcji. Obroty firmy – nie wliczając Stanów Zjednoczonych – były wyższe niż w 2014 r. – powiedziała Cornelia Horsch, szefowa marketingu i członek zarządu firmy Horsch, podczas wrześniowego spotkania prasowego w siedzibie firmy w Schwandorfie (Bawaria).

– Mamy wrażenie, że niektóre rynki są nasycone maszynami. Susza w Europie i stosunkowo niskie ceny zbóż – to również elementy zdecydowanie utrudniające sprzedaż maszyn. Spadki odczuliśmy na największych rynkach zbytu, czyli Niemczech i Francji. Największe wzrosty odnotowaliśmy natomiast w Rumunii, Bułgarii i Litwie. Dobre sygnały płyną do nas także z Wielkiej Brytanii i Ukrainy – analizuje Cornelia Horsch.

Jednocześnie dodaje, że sytuacja sprzedaży maszyn Horscha w Polsce jest w tym roku ustabilizowana. Polska jest po Niemczech i Francji największym odbiorcą maszyn tej marki.

W planach firmy jest dalszy rozwój i inwestycja w dalekich regionach, jak chociażby Chiny czy Brazylia. Firma poważnie myśli i ostrożnie planuje budowę fabryki w Brazylii, bo jak mówi Cornelia Horsch, tamtejszy rynek na pewno dobrze przyjmie oferowane rozwiązania, ale transport do tak odległego kraju jest zbyt kosztowny.

Z myślą o nowych rynkach i rozwoju firmy, w siedzibie oddano w tym roku do użytku – jednocześnie w 30. rocznicę powstania firmy – nowy budynek centrum szkoleniowego. Firma chce położyć jeszcze większy nacisk na szkolenia serwisantów, dealerów i handlowców.

Budynek zajmujący powierzchnię 1500 m2 ma kilka poziomów oraz wielką – o powierzchni 1100 m2 – halę ekspozycyjną. Rocznie ma być przyjmowanych w nim około 10 tys. gości. Ciekawostką jest również sposób wykonania budowli – minimalistyczny, z technologiami jak najbliżej „zgodnymi z naturą”, z ozdobami w dużej części zrobionymi z odpadów – także tych z własnej produkcji, np. elementami maszyn. Jednocześnie firma opracowuje nową stronę internetową i kampanię marketingową.