Maszyny rolnicze są często kilkukrotnie droższe od samochodów osobowych średniej klasy, a na dodatek zazwyczaj nie są odpowiednio zabezpieczone, dlatego są tak łakomym kąskiem dla złodziei. Większość z nich trafia na Wschód. Tylko niewielki procent udaje się odzyskać.

Pan Marcin z woj. zachodniopomorskiego ma swój, jak mówi sprawdzony sposób na złodziei, skuteczny zimą i nie tylko. Zawsze wtedy, kiedy na kilka dni wyjeżdża z domu, wyciąga z ciągnika akumulator.

- Mam gospodarstwo na terenie przygranicznym, tutaj zdarza się najwięcej kradzieży. Mój sąsiad miał w traktorze immobiliser, dodatkowo blokadę kierownicy. Co z tego, skoro trafił się taki cwaniak, który sprawił, że maszyny na jego podwórku już nie ma. Gdyby w ciągniku nie było akumulatora, to przecież ciągnika by mu nie ukradli – tłumaczy gospodarz.

To naiwny i niestety nieodosobniony przypadek ochrony mienia „na akumulator”. Po pierwsze, nie sposób codziennie go wyciągać, po drugie złodzieja zazwyczaj nie odstrasza nasza obecność w domu. Zjawia się w nocy i wręcz bezszelestnie wyprowadza maszyny z gospodarstwa. Myśląc o ochronie naszego dobytku, warto na wstępie zabezpieczyć podwórko.

Ogrodzenie to podstawa

Zabezpieczanie mienia powinniśmy rozpocząć od gospodarstwa. Podstawą powinno być ogrodzenie terenu. Do tego najlepiej, by brama wjazdowa była elektroniczna. Często przy okazji zakupu można otrzymać w pakiecie tzw. koguta, który miga w momencie otwierania bramy. To jednak absolutne minimum, jakie powinno być w każdym gospodarstwie.

Ceny lamp ostrzegawczych rozpoczynają się od 30 zł.

Alarm

Na rynku dostępna jest cała paleta przeróżnych systemów alarmowych. Do najpopularniejszych należą czujniki otwarcia oraz czujnik ruchu na podczerwień. W pierwszym przypadku system uruchamia się, kiedy otwierane są drzwi lub okno. Od nas zależy czy w przypadku uruchomienia alarm zapala światło czy uruchamia syrenę.

Zdecydowanie bardziej odradzamy czujnik ruchu na podczerwień.

 - Czujka jest bardzo wrażliwa, bywało, że w nocy wstawałem trzy razy. Wystarczy, że w garażu pojawi się jakaś mysz, a już nie da się spać – opowiada pan Damian Jędrzejewski z kolonii Pustać w Nowogardzie.

Podobnych przypadków jest więcej,  bywało, że grzejniki i urządzenia nagrzewające się podczas pracy same powodowały fałszywy alarm.

Średnia cena alarmów na podczerwień rozpoczyna się od 500 złotych, z kolei najtańsze czujniki otwarcia drzwi/okna kosztują około 50 złotych, dobry radiowy czujnik, odpowiadający za bezpieczeństwo 7 punktów, kosztuje około 300 złotych

DNA