Małe, zwinne, zwrotne ładowarki zmieszczą się wszędzie tam gdzie konwencjonalne maszyny nie mają szans. Jeśli dołożymy do tej kombinacji teleskopowy wysięgnik możliwości maszyny robią się naprawdę duże.

Gama ładowarek Norcar, z którymi zetknęliśmy się na targach Opolagra 2017, obejmuje 7 przegubowych maszyn, z których tylko najmniejszy model 755 jest wyposażony w sztywne ramię załadunkowe, a poczynając od ładowarki o oznaczeniu 6020 konstrukcje posiadają teleskopowe wysięgniki.

Wszystkie maszyny napędzane są silnikami japońskiej Kuboty, o mocach od 20 do 45 KM. Wysokość na jaką można unieść ładunek to od 2 do 3,5 m. Duża jest także w przypadku tak małych maszyn siła rwania z ziemi, którą producent określa na poziomie od 800 kg dla najmniejszej konstrukcji, do 2,5 t w przypadku największego produktu.

Tym co z pewnością wyróżnia fińskie ładowarki to w pełni stalowa konstrukcja. Nie znajdziemy tutaj zbyt wiele plastikowych elementów. A to rokuje długą żywotność i solidność podczas prac w trudnych warunkach.

Napęd w ładowarkach przekazywany jest za pomocą hydrostatu na wszystkie 4 koła, a zbiornik oleju hydraulicznego wkomponowano w ramę, co ma zapewniać lepsze jego chłodzenie i przede wszystkim dobre rozłożenie masy dla stabilności maszyny.

-Dla jak najwszechstronniejszego wykorzystania ładowarek proponujemy ponad 150 różnego rodzaju narzędzi i implementów, zaczynając od najprostszych typu łyżki, widły czy krokodyle, po różnego rodzaju zamiatarki, pługi wirnikowe, młoty hydrauliczne i wiele innych - mówi Tomasz Borowski z firmy TGK Agri, będącej dystrybutorem ładowarek Norcar w Polsce.

Cena najmniejszego modelu o oznaczeniu 6020 z teleskopowym wysięgnikiem, podnoszącym ładunek o masie do 960 kg na wysokość 3 m wynosi obecnie 27,9 tys. euro netto.

Podobał się artykuł? Podziel się!