PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Lekka i wytrzymała – karbonowa belka opryskiwacza John Deere R4050i

Autor: Karol Hołownia

Dodano: 27-09-2017 08:19

Tagi:

Ma być 6 razy bardziej wytrzymała od stali i jednocześnie 5 razy od niej lżejsza. Mowa o belce opryskiwacza John Deere R4050i, która została wykonana z włókna węglowego (karbonu).



Opryskiwacz John Deere R4050i Power Spray z karbonową belką to jeden z tegorocznych hitów na stoisku marki John Deere podczas targów Agro Show. 36-metrowa, czarna belka została pokazana w pełnej okazałości na robiącej duże wrażenie ekspozycji maszyn amerykańskiego koncernu.

Karbonowa belka wykonana z włókna karbonowego ma być przede wszystkim 6 razy mocniejsza od stali.

- Jest to udowodnione, testy przeprowadzała zarówno nasza fabryka jak i firmy zewnętrzne. Oprócz tego że jest 6 razy mocniejsza od stali, jest około 5,5 razy od niej lżejsza. Ponadto nie podlega procesowi korozji - mówi Bogdan Kazimierczak, specjalista ds. produktu z John Deere Polska.

Dzięki lekkiej belce, producent mógł zastosować większy zbiornik na ciecz roboczą - 5 tys. l zamiast 4 tys. l, przy podobnej masie całkowitej maszyny. Masa opryskiwacza to 11,5 t (z pustym zbiornikiem).

Kolejny atut jaki maszyna zyskuje dzięki innowacyjnej belce to możliwość pracy z większymi prędkościami.

- Dotychczas prędkość roboczą mieliśmy ograniczoną do 20 km/h. Opryskiwacz z tą belką może pracować z prędkościami do 30 km/h i takie prędkości stosuje się w Ameryce Południowej - przekonuje Bogdan Kazimierczak.

Opryskiwacz R4050i będzie dostępny wyłącznie z belką karbonową na razie wyłącznie o szerokości 36 m. Ale jeśli ktoś będzie chciał maszynę wyposażoną w tradycyjną belkę polową, będzie mógł zdecydować się na nowy model R4040i Power Spray, w którym dostępne będą belki stalowe w szerokościach od 24 do 36 m.

Co jeśli karbonowa belka ulegnie uszkodzeniu? Producent przewiduje w takim przypadku skorzystanie z zestawu naprawczego, którego zasadniczym elementem są specjalne obejmy wykonane z włókna węglowego. Są one sklejane z miejscem uszkodzonym i dodatkowo nitowane.

- Fabryka podaje, że belka w miejscu takiej naprawy jest bardziej wytrzymała niż w pozostałej części gdzie nie została uszkodzona - mówi specjalista z John Deere.

W standardzie maszyny znalazł się  m.in. automatyczny system prowadzenia AutoTrack, odbiornik StarFire 6000 z darmowym sygnałem SF 15 cm korzystający z satelit systemu Glonass i GPS z możliwością wykupienia dokładnego sygnału RTK (2-3 cm). Co ciekawe, użytkownik będzie też miał w cenie maszyny możliwość korzystania z pomocy JD Link, który umożliwia zdalną kontrolę maszyny i uzyskanie wsparcia serwisowego.

Na razie karbonowa belka jest dostępna wyłącznie w opryskiwaczu samojezdnym John Deere R4050i. Choć na razie przedstawiciele firmy nie mówią o zastosowaniu jej w innych modelach opryskiwaczy np. zaczepianych, wydaje się to w przyszłości bardzo prawdopodobne. Na pewno na takie decyzje wpłyną opinie użytkowników modeli R4050i.

Cena opryskiwacza John Deere R4050i to rząd 1,15-1,2 mln zł netto.

Jak dodał przedstawiciel John Deere'a, niedługo w opryskiwaczach serii 4R można spodziewać się wprowadzenia systemu ExactApply. To cztery rozpylacze  na głowicy zwrócone w jednym kierunku. Operator może włączyć w nim drugą, a nawet trzecią dyszę jednocześnie bądź przełączyć się pomiędzy dyszami jeśli zajdzie potrzeba zmiany wielkości kropli. Rozwiązanie to jest wprowadzane w Stanach Zjednoczonych, w Europie jest spodziewane za 2-3 lata.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (3)

  • Typ 2017-11-21 22:20:33
    Rolnik, a nie zawiesza Ci się symulator farmy?
  • Rolnik 2017-10-01 20:11:53
    Po pierwsze, od kilkunastu lat użytkuję opryskiwacz, w którym samemu zrobiłem belki z aluminium lotniczego. Lekkie, wytrzymałe i nie koroduje. Koszty znikome w porównaniu z tym wynalazkiem janka jelenia. Po drugie, to trzeba być nieźle po...banym żeby kupować opryskiwacz ważący ponad 11t na pusto. W tym roku była mokra wiosna i właściciele takich i podobnych wynalazków płacili mi ogromne pieniądze za usługę oprysku Ursusem C 330 na bliźniaczych kołach bo ich zachodnie złomy topiły się na polu.
  • raishfuhrer 2017-09-27 18:55:03
    Opryskiwacz kosztuje tyle co ferrari, po....ło ich i tyle.
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.224.151.24
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!