Wszystko zaczęło się 3 miesiące temu. Podczas jednej nocy zginęło aż 4 ciągniki. Poszkodowani zostali sąsiadujący ze sobą rolnicy.

Teraz poszkodowanych rolników jest znacznie więcej. Większość skradzionych maszyn to ponad 10-cio letnie traktory. Mimo to, dla właścicieli gospodarstw to spore straty. - Nie przesadzając, gdzieś tak 30 tys. zł - mówi Kazimierz Jędrzejewski.

Rolnicy bezsilnie rozkładają ręce. Podobnie jak miejscowa policja, która mimo wielu zgłoszeń, wciąż nie jest w stanie wykryć sprawców. Dlatego zuchwałość kradzieży jest coraz większa.

Dariusz Goszczyński: - Szczyt bezczelności polega na tym, że przyjeżdżają, wypychają jeden, który nie pali, idą do sąsiada – palą drugi, jadą 4 kilometry i tym zapalają ten pierwszy i odjeżdżają.

Poszkodowani rolnicy nie wierzą już w odzyskanie utraconego mienia. Tym bardziej, że według nich, skradzione ciągniki od razu sprzedawane są za wschodnią granicę – głównie na Litwę.

Źródło: Radosław Bełkot/Agrobiznes

Podobał się artykuł? Podziel się!