Jak pokazują dwa ostatnie lata, początek roku to dla koncernu CNH najlepszy czas do wprowadzania nowych ciągników. W styczniu ubiegłego roku pojawiły się w Polsce nowe serie New Holland TSA oraz Case MXU Maxxum. W styczniu tego roku do sprzedaży wejdzie, znacznie bardziej zaawansowana technicznie seria ciągników New Holland TVT, wyposażonych w bezstopniowy hydro-mechaniczny układ przeniesienia napędu. New Hollandy TVT to bliźniaki ciągników Case IH CVX, które są na naszym rynku już od półtora roku. Stosowana przez CNH koncepcja budowy ciągników na tzw. wspólnej platformnie, zakłada konstruowanie ciągników obu należących do koncernu marek z tych samych podstawowych podzespołów. Obie serie - nowa TVT i CVX - mają więc identyczne silniki, przekładnie, hydraulikę, a różnią się przede wszystkim wyglądem. Ciągnikom TVT nadano, tak jak innym nowym New Hollandom (TG, TSA, TLA), nieco ekstrawagancką, całkowicie zmienioną stylizację, z charakterystycznymi pionowymi światłami. CVX-y Case'a mają natomiast, podobnie jak inne ciągniki tej marki, znacznie spokojniejszą, klasyczną formę.

Nowa seria New Holland TVT (tak jak Case CVX) obejmuje pięć ciągników o mocy znamionowej 137, 147, 156, 171 i 192 KM (od 101 do 141 kW). Ich turbodoładowane 6-cylindrowe, elektronicznie sterowane silniki rozwijają moc większą o 1-3 KM przy obrotach niższych od znamionowych. Moment obrotowy osiąga maksymalnie 570, 610, 660, 725 i 790 Nm przy 1400 obr./min, a optymalne jednostkowe zużycie paliwa wynosi nieco ponad 200 g/kWh.

Największą zaletą nowych ciągników nie są jednak ekonomiczne silniki, lecz bezstopniowa przekładnia Auto Command. Umożliwia ona zarówno "ręczną" zmianę przełożenia, za pomocą przycisków (jak w skrzyni typu Powershift), jak również pracę w trybach automatycznych, w których daje o sobie znać "inteligentne" połączenie elektronicznych układów zarządzających silnikiem i przekładnią. Wówczas kierowca ustala prędkość jazdy posługując się przepustnicą (ręczną lub pedałem), a układ elektroniczny sam dobiera takie obroty silnika i przełożenie, aby uzyskać maksymalną wydajność przy jak najmniejszym zużyciu paliwa. Prędkość jazdy zmieniana jest płynnie w trzech zakresach: od zatrzymania do 14, 25 lub 40, a nawet 50 km/h (w Polsce homologację mają ciągniki osiągające 40 km/h). Dzięki "inteligentnemu" zarządzaniu zespołem napędowym z maksymalną prędkością (40 km/h) można jechać już przy 1510 obr./min silnika! Dodatkową funkcję skrzyni zapewnia układ StopStart, który umożliwa zatrzymanie również obciążonego ciągnika, nawet na pochyłości, bez użycia hamulca, a także płynne ruszanie.

Automatyka pozwala zaprogramować stałą prędkość jazdy, a także pracę ze stałymi obrotami WOM. Co ważne, wałek odbioru mocy nie wymaga wysokich obrotów silnika. Wystarczy około 1900 obr./min zarówno dla prędkości wałka 540, jak i 1000 obr./min. W trybie ekonomicznym taką samą prędkość wałek uzyskuje już przy 1600 obr./min silnika.

Ciągniki TVT mają więcej rozwiązań wyręczających kierowcę w powtarzaniu tych samych czynności, pozwalających skupić się na pracy, a nie na ciągłym przestawianiu dźwigni. System zarządzania na uwrociach umożliwia zaprogramowanie do 30 funkcji uruchamianych automatycznie. Wystarczy nacisnąć jeden przycisk, by ustawić wszystkie wcześniej wprowadzone parametry robocze ciągnika i współpracującej z nim maszyny. Automatyka (którą można wyłączać) steruje także włączaniem przedniego napędu oraz blokad mechanizmów różnicowych obu mostów. Przednia oś może być dodatkowo resorowana. Układ amortyzujący, z maksymalnym skokiem 90 mm, jest również kontrolowany elektronicznie.

Takimi zautomatyzowanymi ciągnikami, jak New Holland TVT, jeździ się niemal tak łatwo i wygodnie, jak komfortową limuzyną. Jeśli kierowca, siedzący w amortyzowanej (na życzenie), klimatyzowanej i doskonale wyciszonej kabinie (poziom hałasu to 72 decybele - tyle co w dobrym samochodzie), uruchamia już coś osobiście, nie musi się wiercić w fotelu i szarpać z opornymi dźwigniami. Wszystko ma dosłownie pod ręką, w podłokietniku. Umieszczone na nim przyciski służą nie tylko do jazdy. Umożliwiają również obsługę podnośnika z regulacją elektro-hydrauliczną, o udźwigu 9,9 t (we wszystkich modelach), a także zaworów hydrauliki zewnętrznej: standardowo trzech, maksymalnie pięciu. Dla wszystkich można ustawić czas i ilość przepływu oleju, a dwa z nich obsługiwać proporcjonalnym dżojstikiem w podłokietniku (przepływ zależny od wychylenia). Zwraca uwagę duży, ponad 7-tonowy udźwig podnośnika, mierzony w odległości 610 mm od końców cięgieł dolnych (według normy OECD), który pokazuje rzeczywiste możliwości tego zespołu.

Źródło: "Farmer" 01/2005

Podobał się artykuł? Podziel się!