PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Cudze chwalimy, swego… prawie nie mamy

Cudze chwalimy, swego… prawie nie mamy

Autor: farmer.pl/K.Hołownia

Dodano: 02-08-2013 13:26

Tagi:

Los polskich producentów sprzętu rolniczego nie jest łatwy, zwłaszcza tych, którzy nie korzystają z gotowych rozwiązań ale wdrażają własne patenty i rozwiązania. Z Włodzimierzem Sosnowskim, konstruktorem i producentem m.in. wialni do zbóż, rozmawia Karol Hołownia.



Farmer: Kiedy rozpoczął Pan przygodę z wymyślaniem nowych rozwiązań i przekładaniem ich w konstrukcje?

Włodzimierz Sosnowski: Pierwsze maszyny opracowałem jeszcze w szkole średniej i nadal uważam je za bardzo dobre rozwiązania. Dotyczyły na przykład sadzarki do ziemniaków. Sam wybrałem temat pracy dyplomowej „Próba projektu sadzarki do ziemniaków", przez który o mały włos nie zostałem w klasie na drugi rok, bo nie zgodziłem się z opinią nauczyciela, który podejrzewał że gdzieś podejrzałem projekt. Ja jednak byłem pewny swojej pracy i ostatecznie obroniłem ją na trójkę. Szkołę średnią ukończyłem na kierunku rolniczym, nie technicznym.

Później była maszyna do otrząsania nasion traw łatwoosypujących się, którą zgłosiłem do firmy New Holland. Na badania chciałem zarobić skupując od rolników nasiona traw, oczyszczając je i sprzedając dalej do Austrii. Ale ówczesny Urząd wojewódzki (były to lata 80.) nie dał mi zezwolenia na obrót materiałem nasiennym. Później też koniunktura na trawy skończyła się.

Farmer: Dzisiaj jest Pan znany przede wszystkim z produkcji wialni do nasion zbóż

WS: Pierwszy prototyp wialni zrobiłem w 1993 r. Jednak rolnicy nie widzieli wtedy jeszcze potrzeby czyszczenia zboża. W 1998 r. zrobiłem kolejny, ulepszony prototyp z tarczami przelotowymi. W 1999 r. rozpocząłem produkcję, o czym napisał Farmer. Rolnicy dzwonili, zapisywali się na moje produkty. Wialnia odśrodkowa jest oryginalnym, polskim rozwiązaniem. Rozpraszanie odśrodkowe jest rozwiązaniem które ma przewagę nad innymi i potrzebuje niewiele energii.

Farmer: Jakie modele obejmuje dzisiejsza oferta?

WS: Produkowane przez firm wialnie to modele o wydajnościach od 9 do 250 ton/godz. Rzeczywiste zapotrzebowanie na moc najmniejszej wialni to około 300 W, największej - 6,5 kW. Największy produkt ma prawdopodobnie największą wydajność w Europie.

Farmer: Jakie gospodarstwa najczęściej decydują się na Pańskie wialnie?

WS: Mamy 6 typów wialni. Najmniejsze gospodarstwa, które kupują wialnie mają nawet 10 ha. Decydują się one na najmniejszy model o wydajności do 9 ton/godz. dla ziarna pszenicy. Ale wydajność tej wialni wystarczy dla gospodarstw o pow. nawet 30 ha. W tym przedziale w Polsce jest najwięcej gospodarstw. Ale mam też wielu klientów, którzy uprawiają zboża na kilkuset hektarach i więcej. Firmy, które handlują zbożem kupują najczęściej wialnie o wydajności 120 lub 70 ton/godz.

Farmer: Jest Pan konstruktorem i wynalazcą. Ile zatem patentów udało się Panu uzyskać?

WS: Mam 14 patentów krajowych i jeden amerykański, za który dostałem gratulacje od samego prezesa kancelarii rzeczników patentowych. Nie było żadnych poprawek w opisie, co było sporym sukcesem jak na tak niewielką firmę. Niestety, jeśli chodzi o ilość patentów, Polska jest na szarym końcu w Europie (wg NIK, w 2011 r. Polacy zgłosili do Europejskiego Urzędu Patentowego 45 wniosków patentowych; najlepsi okazali się Niemcy, który zgłosili 13,5 tys. wniosków; przyp. red.)

Farmer: Z czego to wynika?

WS: Moim zdaniem główną przyczyną jest to, że przedsiębiorcy liczą na szybkie pieniądze. Nie chcą inwestować w nowe rozwiązania. Najlepiej i najprościej jest zostać podwykonawcą. Pod względem inteligencji jesteśmy drudzy wśród narodów Europy, tuż po Niemcach. Ale mądrość jest daleko.

Według jednego z ekspertów z urzędu patentowego, połowa zgłoszeń to rozwiązania już istniejące, które zgłaszający zobaczyli gdzieś za granicą, na przykład na targach. Sądzą że urząd nie ma na to wglądu, a jednak ma. Później jest kolejny odsiew, po którym wg mnie zostaje połowa lub trzecia część wniosków. Moim zdaniem, Urząd Patentowy w Polsce to jedyny urząd w którym nie zrobiono przekrętu. Jest on w systemie międzynarodowym i jeśli udzieliłby patent na coś co istnieje i firma zagraniczna by to zauważyła i zgłosiła, urząd płaciłby odszkodowania i rozpocząłby się proces unieważnienia patentu.

Farmer: Konkurencja jest duża, szczególnie jeśli chodzi o sprzęt zachodni. Jak Pan sobie z nią radzi?

WS: Radzę sobie bardzo dobrze. Moje wyroby kupują ludzie którzy przyglądają się i umieją je ocenić. Nie ma ich do czego przyrównać, bo jest to zupełnie inna, nowatorska konstrukcja. Duzi odbiorcy mówią mi czasami „Najpierw kupujemy maszyny zachodnie, dopiero potem Pana". Ostatnio miałem taki przykład jednej z firm recyklingowych, która segreguje tworzywa sztuczne. Moja wialnia poprawiała im pracę separatora angielskiego. W przypadku zbóż, wielu klientów pochodzi do moich konstrukcji z powściągliwością, ale później przekonują się do nich.

Farmer:Jakie największe przeszkody napotyka Pan prowadząc tego rodzaju działalność, opracowując i wdrażając nowe produkty?

WS: Największą przeszkodą jest to, że jestem polską firmą. Zauważyłem to dwukrotnie biorąc udział w targach w Ameryce, że tam bardziej doceniają mnie i szanują. Byłem zaskoczony, że doceniały mnie i były zainteresowane nawet duże firmy.

Farmer: Co w takim razie w Polsce jest nie tak?

WS: U nas wzorujemy się na rozwiązaniach i wyrobach z Zachodu. Trzeba tu pochylić czoła, bo są dobre. Ale jeśli się pojawi polska firma, którą warto się zainteresować, oferującą inne rozwiązania których nie można porównać do tamtejszych, patrzy się na nie niezbyt przychylnie, jakby one nie miały prawa działać

Farmer: Czy korzystał Pan z jakichkolwiek dofinansowań na rozwój firmy?

WS: Nie. Starałem się, ale się nie udało. Chciałem pozyskać dofinansowanie na badania naukowe, bo taka możliwości były, ale wniosek był bez przerwy odrzucany merytorycznie. Na maszyny dali by, ale mi maszyny nie były potrzebne, bo moja praca polega na czym innym. Z tego co zaobserwowałem, na dofinasowanie mogą liczyć raczej firmy, które chcą kupić maszyny i są podwykonawcami albo kooperantami. Tam gdzie chce się uzyskać wsparcie na produkcję własną, raczej nie wierzą. Nie było tu woli chęci i pomocy, a to przede wszystkim od tego zależy.

Starałem się też o paszport do eksportu i mimo że niejednokrotnie brałem samodzielnie udział w zagranicznych targach, nie otrzymałem go. Straciłem 30 tys. zł i dużo czasu. Jestem przekonany, że jeśli mi jakiś kraj pomoże, to tylko Stany Zjednoczone i dlatego w tamtą stronę kieruję się. Nie patrzą tam „skąd jesteś" tylko na to „co masz".

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (5)

  • Zenon 2017-10-16 13:16:53
    Jak czyszczalnie do zboża to bardzo dobre mają tutaj https://buttimer.pl/produkt/items/czyszczalnie-sitowe-cimbria.html, bralem od nich kilka lat temu i do dziś bardzo dobrze chodzą, nie zapychają się.
  • Rolnik1973 2015-11-30 13:18:27
    A ten Pan to jedyny z polskich producentów? Przecież jeszcze jest pat w Zebrzydowie.
  • rol-nick 2013-08-02 21:07:06
    Gratuluję serdecznie Panu Sosnowskiemu
  • Śląski rolnik 2013-08-02 20:26:05
    Mądry gosciu. Krajowe marki niestety w sporej większosci poszły w biznes i zapomniały o jakości i dlatego przegrają w najbliższej przyszłości.
    A temu Panu tylko gratulować i życzyć dalszych sukcesów.
  • wład 2013-08-02 18:52:43
    I co, znowu zero komentarzy. Bo i co tu komentować, w Polsce tak być musi. Tacy ludzie. Swojego nie szanują i basta. Najlepiej opowiadać sąsiadowi gdzie się było i co widziało, oczywiście zagraniczne wszystko było. A bezrobocie sobie rośnie.
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.81.71.219
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!