PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Czy to koniec diesla?

Czy to koniec diesla? Czy silniki Diesla staną się reliktem? Kiedyś napewno... Fot. GS

Nie brakuje głosów mówiących, że czas silników Diesla już minął - teraz pora na elektryfikację pojazdów począwszy od motocykli, na maszynach kończąc. Szkoda, że te same głosy nie potrafią odpowiedzieć na pytanie, jak to zrobić?



Zarówno ten, jak i poprzedni rok, to zdecydowanie nie jest czas silników spalinowych, a zwłaszcza diesli. W pewnym sensie można powiedzieć, że tego typu jednostki są na cenzurowanym w niemal każdej branży, a wszyscy producenci dwoją się i troją, aby ich oferta była jak najbardziej nacechowana rozwiązaniami proekologicznymi A przecież ćwierć wieku temu, to właśnie silniki o zapłonie samoczynnym miały być panaceum na zło wszelakie i ekologicznym wybawieniem.

Tymczasem do Wielkiej Brytanii, która zadeklarowała, że do 2040 całkowicie wycofa ze sprzedaży auta o napędzie spalinowym, dołączają się kolejne państwa: Francja – 2040, Indie – 2030, Chiny – na razie bez konkretnej daty, oraz producenci, zapowiadający rewolucje w ofercie: Volvo – 2019 (tylko auta elektryczne), Toyota – 2025 (Hybrydy lub auta elektryczne).

A co z producentami maszyn rolniczych? Na razie tylko hinduski Farmtrac, podczas targów Agritechnica, zdradził swoje plany elektryfikacji ciągników. Inni producenci nabrali wody w usta lub poprzestają na testowaniu maszyn koncepcyjnych.

Koniec diesla?

Nie brakuje publikacji wieszczących rychły koniec ery silników – diesla czy nawet w szerszym rozumieniu, wszelakich silników spalinowych. Z jakiej racji? Powód jest oczywisty – ekologia. Słowo klucz, które znaczy wszystko i w zasadzie nic... Autorzy bowiem często pomijają fakt, iż jesteśmy całkowicie uzależnieni od pracy różnorakich maszyn, a ich praca jest uzależniona od energii, którą trzeba wytworzyć i dostarczyć. Skąd? Jak? Jakim kosztem?

Na te pytania odpowiedzi są zwykle bardzo lakoniczne. Niewielu bowiem podchodzi do tego tematu kompleksowo. Skoro zastąpimy samochód czy ciągnik wersją napędzaną silnikiem elektrycznym, z baterią trakcyjną to i tak konieczne będzie po pierwsze wyprodukowane owej baterii – co jest dużym obciążeniem dla środowiska.

Stosowny przykład przytoczył dr Kelly Senecal podczas wystawy Intermat w Paryżu. Wyprodukowanie nowoczesnego akumulatora, zdatnego do zasilania pojazdów elektrycznych, wiąże się z wyemitowaniem około 140 kg CO2 na każdą kWh tejże baterii. W autach elektrycznych i hybrydowych mamy do czynienia z bateriami trakcyjnymi od kilku (hybrydy z zasięgiem kilku km np. Peugeot 508 RXH), przez kilkanaście-kilkadziesiąt (np. 40 kWh Nissan Leaf zasięg ok. 370 km) do 100 kWh (Tesla Model S). Jest oczywiste, że w przypadku maszyn roboczych, aby uzyskać odpowiednią funkcjonalność, potrzebna by była bateria trakcyjna znacznie pojemniejsza niż te stosowane w najlepszych autach elektrycznych.

Dla odpowiedniego tła warto nadmienić, że w przypadku 2-litrowego silnika diesla np. Toyoty Avensis, środowisko musi przyjąć 119 g CO2 na każdy przejechany km. To oznacza, że dopiero po przejechaniu 47 tys. km kierowca Avensisa „dogania” ekologicznego kierowcę Leafa pod względem emisji CO2, pod warunkiem, że ten ładuje swoje auto z tzw. energii odnawialnej. W tym miejscu można by przytoczyć argument oszczędności, zwłaszcza w kontekście ostatnich podwyżek cen paliw, bardzo słuszny. Czy na pewno?

Ładowanie nie takie korzystne

Jak podaje Rzeczpospolita, sieć stacji ładowania Greenway, od 3 maja, wprowadził opłaty za ładowanie aut elektrycznych. W końcu koszt jednej stacji ładowania może wynieść nawet 150 tys. zł, do czego należy doliczyć około 2 tys. zł miesięcznego kosztu utrzymania przyłącza. Stawki za ładowanie prezentują się następująco: 1,89 zł za kWh oraz 0,4 zł za minutę powyżej 45 min. ładowania (szybka ładowarka DC) i 1,19 zł za kWh oraz 0,4 zł za minutę powyżej 180 min (zwykła ładowarka AC) – dla stałych, zarejestrowanych klientów, pozostali zapłacą więcej odpowiednio: 2,29 zł i 1,49 zł (opłaty za czas, bez zmian). W Europie średnia cena za kWh to odpowiednio 2,36 zł i 1,89 zł.

Firma uspokaja, że wprowadzenie opłat i tak nie zachwieje opłacalnością podróżowania pojazdem elektrycznym. Ale czy na pewno? Z danych firmy, na przykładzie Nissana Leafa, który na 100 km zużywa około 18 kWh, wynika, że koszt energii nie przekroczy 34 zł (za przejechanie wspomnianych 100 km). Przy obecnych cenach paliw (Benzyna bezołowiowa – 4,88, olej napędowy – 4,79, LPG – 2,07 zł/l) to daje około 7 l benzyny lub oleju napędowego lub 16,5 l LPG. Biorąc pod uwagę optymistyczne wyliczenia producentów samochodów, za tą kwotę, udałoby się przejechać co najmniej 200 km; schodząc na ziemię, wynik przekraczający 100 km nie będzie problemem na żadnym paliwie (biorąc pod uwagę auto rozmiarami podobne Leafowi np. Nissana Pulsara).

Gdzie zatem ta osławiona oszczędność pojazdów z napędem elektrycznym? Zwłaszcza, że rolnik musiałby zainwestować we własną stację ładowania lub pogodzić się z kilkugodzinnymi przerwami w pracy na ładowanie maszyny.

Diesel wzięty w obronę

Niedawno pisaliśmy o pomyśle firmy Bosch, który może "uratować" silniki o zapłonie samoczynnym przed wyparciem z rynku. Do firm walczących o silniki diesla dołączył amerykański Kohler, który tematowi paniki związanej z wycofywaniem się z tego typu napędów poświęcił konferencję na wspomnianych targach Intermat.

Warto wspomnieć, że również firma Deutz jak i Yanmar mają gotowe rozwiązania na nadchodzącą normę Stage V i nie zamierzają wycofywać się z motorów ZS. Czy zatem prawdą jest, że to już koniec silnika Diesla? Absolutnie nie. To dopiero początek naprawdę intensywnego rozwoju tego typu jednostek.

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (15)

  • Elektronik 2018-05-15 20:32:03
    Sprawa wygląda tak. W zwykłym C360 mamy w zbiorniku 400 kWh energii. Gdyby jego silnik zastąpić elektrycznym i przyjąć czas ładowania 15 min, (wg mnie do zaakceptowania) wychodzi że: w baterię trzeba wpompować 1600 kWh w ciągu tych 15 min. Daje to średni prąd pobierany z sieci na poziomie 4kA (4000A). Niezbędny przekrój przewodów to 1000 mm2. Dla porównania linie napowietrzne Al mają przekrój 90 mm2. I teraz wyobraźmy sobie chociażby 10 cięgników we wsi ładujących się jednocześnie... I to by było tyle mrzonek na temat zastąpienia silników spalinowych elektrycznymi.
  • C. 2018-05-13 18:04:38
    W którymś z czasopism technicznych, jeszcze w czasach PRL-u czytałem, że gdyby wykorzystać spadek wszystkich wód w Polsce - oczywiście teoretycznie - moglibyśmy eksportować energię elektryczną w dużej ilości - szczegółów nie pamiętam.A wtedy nasza gospodarka pochłaniała ogromne ilości energii elektrycznej; trzeba było wyłączać niektóre maszyny w określonych godzinach - w radio podawany był stopień zasilania. A teraz żeby wybudować elektrownie wodne, które pozwoliłyby wykorzystać tylko 20 % tej energii - chyba praktycznie możliwej do wykorzystania - przy oszczędnych obecnie technologiach wystarczyłoby nam zamiast budować elektrownie atomowe. A przecież elektrownia wodna to nie tylko energia. To także zbiornik wodny do zasilania w wodę miast, regulują stany wód rzek, to kąpieliska, sporty wodne, nawadnianie pól i tp. Budowa droga ale budowa elektrowni atomowych i problemy z utylizacją ich odpadów większe. Energia uzyskana z wody jest EKO!
    • doradca 2018-05-13 18:37:17
      Czysto teoretyczne rozważania. Potencjał hydroelektryczny rzeki liczy się w ten sposób: różnica poziomów pomiędzy źródłem, a ujściem razy średni przepływ wody w ujściu. Czysto formalna zabawa, bo Wisły nikt nie spiętrzy od Babiej Góry do Bałtyku.
      Więc praktycznie ilość energii do uzyskania z rzek jest niewielka. Już w czasach Związku Radzieckiego z Dniepru zrobiono kaskadę od Kijowa po Kachowkę zalewając obszar jak pół naszego województw. Energii z tego niewiele ( jedynie elektrownia Zaporoska ma jakiś sens), a wszystkie zbiorniki pięknie zakwitają latem- więc z rekreacji nici. Nie mówiąc o kosztach społecznych.
  • Rumcajs 2018-05-09 14:07:23
    To juz lepiej przejść na lpg w zasilaniu maszyn, prosto tanio ekologicznie
  • Adi 2018-05-09 12:38:51
    Należy odstrzelić ekoterrorystów i problem sam się rozwiąże
  • baca56 2018-05-09 07:33:04
    @Grunwald
    Skąd ten wodór?
    Wolny wodór w przyrodzie praktycznie nie występuje.
    Można go uzyskać z wody np.przez elektrolizę, ale wymaga to energii elektrycznej, która w polskich warunkach pochodzi z węgla. Biorąc pod uwagę straty wynikłe z kolejnych etapów przemiany rodzajów energii sumarycznie taki napęd będzie bardziej zanieczyszczać środowisko, niż najgorszy diesel.
  • Grunwald 2018-05-09 06:56:21
    Akumulator sprawdza się w telefonie i wkrętarkę.
    Nie wyobrażam sobie kupić samochodu z Niemiec 10letniego z padniętym i akumulatorami a wymiana by kosztowała tyle co nowy samochód.
    Jedyną nadzieją jest płynny wodór szybki do tankowania,ale puki co to za rolę trzeba płacić i płacić.
  • Gruby 2018-05-08 19:39:20
    Mały traktorek to ogarniania obejścia czy ładowareczka do prac w budynkach jak najbardziej tak! Od biedy nawet na kablu można popracować... Ale cokolwiek do poważnej pracy? Wolne żarty. Chyba że w końcu te baterie żelazowo-siarkowe wejdą do użytku (tanie, pospolite materiały + łatwa produkcja i utylizacja) to wtedy możemy zacząć myśleć o takich sprzętach w rozmiarze xl. Widać że obecny stan rzeczy to wynik wciskania nam eko rozwiązań na siłę
  • Kitamicha 2018-05-08 16:52:17
    Porzadnie zrobiony Diesel Euro 6 , to mniej zanieczyszcza niż benzyna iwegiel.
  • Jacek 2018-05-08 16:31:43
    Samochód na prąd??? Wolne żarty... W polskich realiach to są samochody na WĘGIEL!!! Co z tego, że zniknie nam część silników spalinowych jak w to miejsce powstaną nowe, kopcące bloki węglowe w elektrowniach...W końcu z czegoś trzeba tą energię elektryczną wyprodukować. Biorąc pod uwagę sprawność elektrowni, straty w przesyle, utylizację zużytych akumulatorów to naprawdę te elektryczne pojazdy będą "tanie i ekologiczne".
  • mstrmax 2018-05-08 15:02:49
    mozna popatrzec tylko na ogłoszenia elektrycznych wózków widłowych. nawet nie są takie stare a baterie juz dawno wysiadły i nie opłaca się kupowac nowych bo koszt nowych bateri przekracza cene wózka. a druga sprawa jak bedziemy uzaleznieni tylko od prądu to bedą nami żadzic. jak by wszystko przeszlo na prąd to pozniej stawke za 1kwh podniosą i nic juz sie nie bedzie opłacac. tylko na nogach chodzic.
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.198.41.76
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!