PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Droga przyjemność - sieczkarnię kupuj z głową

Droga przyjemność - sieczkarnię kupuj z głową

Autor: Wojciech Densiuk

Dodano: 02-10-2013 14:51

Tagi:

Samojezdna sieczkarnia do kukurydzy to jedna z najdroższych maszyn rolniczych. Nawet kilkunastoletnie używane egzemplarze kosztują nadal ponad 200 tys. zł, a jeśli kupi się niewłaściwy egzemplarz, wysokie kwoty pochłoną również bieżące remonty.



Za godzinę koszenia kukurydzy na kiszonkę, w zależności od wydajności sieczkarni, trzeba zapłacić od 700 do 1200 zł. Mimo to zapotrzebowanie na takie usługi stale rośnie, a z nim szybko rozwija się też rynek używanych sieczkarni.

Wiele osób liczy na to, że kupując taką maszynę, nie tylko zaoszczędzi kosząc własne pola, ale również zarobi na usługach. Taką decyzję trzeba jednak dobrze przemyśleć, bo koszty eksploatacji sieczkarni są również bardzo wysokie, zwłaszcza gdy jest mocno zużyta i ulega częstym awariom.

Niestety, nowe sieczkarnie samojezdne, które gwarantują niezawodność przez pewien czas, to duży wydatek.

Przykładowo - jedna z tańszych, New Holland FR450 o mocy 450 KM, kosztuje około 930 tys. zł (z przystawką), a cena topowych modeli z pełnym wyposażeniem przekracza 1,5 mln zł. Nic dziwnego, że ceny na rynku wtórnym również nie są niskie, zwłaszcza w przypadku egzemplarzy w dobrym stanie technicznym. Co prawda najtańsze oferty zaczynają się już od 30-40 tys. zł, ale na ogół to maszyny dla majsterkowiczów, wymagające od razu gruntownego remontu. Jeśli ktoś myśli również o usługach, musi zainwestować w coś droższego w dużo lepszym stanie. Jeśli maszyna ciągle będzie ulegała awariom, klienci mogą nie skorzystać z usługi ponownie, choćby dlatego, że sprawny odbiór sieczki z kukurydzy to duże przedsięwzięcie logistyczne, a przestoje po prostu dużo kosztują. Dodatkowo wyrobione elementy tnąco-gniotące po prostu nie pozwalają uzyskać dobrego rozdrobnienia kukurydzy. To też ma duże znaczenie dla hodowców, bo od jakości sieczki kukurydzianej zależy bezpośrednio jakość kiszonki.

Ładny wygląd to nie wszystko

Niestety, wydając na sieczkarnię samojezdną 100 czy nawet 200 tys. zł, też nie można liczyć na dobry stan elementów roboczych i bezawaryjność. To maszyny, które na ogół w ciągu pierwszych kilku lat intensywnie pracują, a trafiają do sprzedaży, gdy ich dotychczasowy właściciel stwierdza, że dalsza eksploatacja będzie go zbyt dużo kosztować.

Przy wyborze trzeba się kierować przede wszystkim stanem konkretnego egzemplarza.

Sugerowanie się tylko marką czy modelem, a tym bardziej atrakcyjną ceną może prowadzić do rozczarowania.

Oczywiście opinie innych użytkowników są ważną podpowiedzią i jak najbardziej trzeba je brać pod uwagę. Na pewno warto też wcześniej sprawdzić, jaka jest dostępność części zamiennych do danej maszyny i ich ceny.

Na rynku wtórnym sieczkarni samojezdnych najpopularniejsze marki to: Claas, New Holland i John Deere. Najwięcej ofert dotyczy przedziału cenowego od 100 do 300 tys. zł, chociaż, jak już wspomnieliśmy, nie brakuje też tańszych propozycji. Przykładowo za 35 tys. zł można kupić sieczkarnię samojezdną Mengele SF6000 o mocy 340 KM z czterorzędową przystawką do kukurydzy.

Niestety, będzie to maszyna z końca lat 80., sprawna, ale raczej nienadająca się już do intensywnej eksploatacji.

Kilka lat młodszy i większy model tej firmy: Mamut SF6800, to wydatek około 70 tys. zł. Za 30-50 tys. zł można kupić też najstarsze modele Claasa czy New Hollanda, np. Claasa Jaguara 685 SL z 1990 roku z 4-rzędowym łańcuchowym hederem lub New Hollanda 1900 o mocy 300 KM z początku lat 90. Jednak podobne modele mogą kosztować też dwa razy więcej, bo cena zależy nie tylko od rocznika, ale przede wszystkim od stanu technicznego. Jeśli chcemy kupić nieco "świeższą" sieczkarnię z drugiej połowy lat 90., trzeba przygotować się na wydatek rzędu od 100 do 200 tys. zł. 105 tys. zł wystarczy na zakup New Hollanda FX 375 (375 KM) z 98 r. z przystawką łańcuchową. Heder tarczowy wymaga zazwyczaj znacznej dopłaty.

Cenione są zwłaszcza przystawki firmy Kemper. Wyposażony w taki osprzęt model FX450 z tego samego roku i u tego samego sprzedawcy wyceniono na około 150 tys. zł. Za tyle można też kupić Claasa Jaguara 840 z tego samego roku z 370-konnym silnikiem Mercedesa, jak również znacznie mocniejszą sieczkarnię John Deere 6950, również z końca lat 90. Jej zalety to duża wydajność, którą zapewnia mocny, 560-konny silnik oraz napęd 4x4.

Za młodsze sieczkarnie wyprodukowane po 2000 r. trzeba wydać ponad 200, a czasami nawet ponad 300 tys. zł. Jednak to inwestycja, która może się szybko zwrócić dzięki mniejszej awaryjności i dużej wydajności. Warto pamiętać, że okazje nie istnieją. Jeśli cena jakiejś sieczkarni odbiega znacznie od średniej, nie ma co się łudzić, że uśmiechnęło się do nas szczęście. Osoby handlujące maszynami rolniczymi doskonale wiedzą, jaka jest ich wartość rynkowa i jeśli jakiś egzemplarz ma okazyjną cenę, to raczej na pewno ma też ukryte wady lub jest bardziej wyeksploatowana niż inne.

Na to warto zwrócić uwagę

W sieczkarni samojezdnej jednym z najważniejszych podzespołów jest silnik i to od niego warto zacząć ocenę maszyny.

Niestety, większość handlarzy dokładnie myje całą maszynę, również napęd, co często ma na celu zatarcie śladów ewentualnych wycieków, które, jeśli występują, świadczą o dużym stopniu wyeksploatowania silnika. Duży przedmuch powoduje nadciśnienie w komorze korbowej i wypycha olej przez uszczelki.

Jeśli nie widać wycieków, należy obserwować wyjście z odmy, z którego nie powinny intensywnie wydostawać się spaliny wymieszane z olejem. Oczywiście, stan silnika można ocenić też po jego pracy, poziomie drgań, reakcji na gaz czy równomierności biegu. O stanie silnika i układu wtryskowego dużo mówi sposób odpalania na zimno, jeśli np. pompa wtryskowa jest już w złym stanie, silnik będzie musiał kilkakrotnie obrócić wałem, aby zacząć pracować, natomiast motor z układem wtryskowym w idealnym stanie powinien zaskoczyć bez zwłoki.

Przekazanie napędu na koła w większości sieczkarni samojezdnych odbywa się na zasadzie hydrostatycznej, czyli silnik spalinowy napędza pompę olejową, a olej zasila silniki hydrauliczne napędzające koła (w końcowym etapie mogą występować również przekładnie mechaniczne).

Takie rozwiązanie nie tylko upraszcza budowę, ale zapewnia dużą niezawodność. Chcąc sprawdzić, czy hydraulika działa poprawnie, trzeba rozgrzać olej. Wtedy najszybciej można zauważyć objawy zużycia pompy czy zapchanych filtrów. Jednak poza silnikiem układ jezdny sieczkarni nie jest mocno obciążony i okazuje się dość trwały.

Podczas oględzin zdecydowanie więcej uwagi trzeba poświęcić elementom roboczym. Najczęściej w dostępnych na rynku wtórnym maszynach w dużym stopniu zużyte są noże tnące i stolnica.

Co prawda każda maszyna ma ostrzałkę umożliwiającą ich ostrzenie, ale utwardzona warstwa noża kiedyś się kończy.

Jeden nóż może kosztować w zależności od modelu od 200 do nawet 700 zł, a na bębnie tnącym może ich być nawet 48! W niektórych modelach przy rozsuniętych bębnach wstępnego ugniatania stolnicę i noże będzie można zobaczyć.

Trzeba wtedy zwrócić uwagę na krawędzie tnące i grubość noży. Jeśli krawędź w stolnicy będzie mocno zaokrąglona, oznacza to konieczność wymiany. Oryginalna, nowa część to wydatek od 1200 zł do ponad 2 tys. zł. Co prawda można kupić zamienniki już za 300-400 zł, ale nie starczają one na długo. Poza tym oszczędność jest tylko pozorna, bo tępa stolnica i noże zwiększają siłę potrzebną do cięcia kukurydzy, a tym samym rośnie zużycie paliwa.

Jeśli oglądana maszyna ma osprzęt do ciecia trawy, to znak, że może mieć szczególnie mocno wyrobione elementy robocze - podczas zbierania trawy z pokosu pobierane są również ziemia i drobne kamienie, które szybko tępią ostrza. W sieczkarni mającej kosić kukurydzę do zakiszenia warto też sprawdzić, czy jest ona wyposażona w gniotownik i ocenić jego stan. W trakcie eksploatacji jego zęby ulegają starciu i przestaje on spełniać początkową funkcję, czyli rozdrabniania kukurydzy, a w szczególności jej ziaren, co jest podstawą szybkiego zakiszania. Wymiana kompletnego gniotownika to koszt nawet kilkudziesięciu tys. zł! Nowy zamiennik jednego wałka kosztuje od 4 do 6 tys. zł. Niestety, na ogół nie można go zobaczyć, bo jest zabudowany za bębnem tnącym, ale jego konstrukcja powinna umożliwić szybki demontaż w celu wymiany na inne wałki (do innych roślin) - warto więc zmusić do tego sprzedającego.

Podczas oględzin nie można też zapomnieć o sprawdzeniu detektora metalu, który ma uchronić maszynę przed zniszczeniem, jeśli "połknie" jakiś metal. Teoretycznie na polu kukurydzy nie powinno się to zdarzyć, ale okazuje się, że coraz częściej różne metalowe przedmioty pojawiają się na roślinach na przykład w celu "wyeliminowania konkurencji".

Przed zakupem warto się też przyjrzeć przystawce, a w szczególności nożom tnącym lub łańcuchom. Co prawda w tym przypadku ceny poszczególnych części nie są już aż tak astronomiczne, ale jeśli trzeba będzie wymienić np. kilka tarcz tnących, wydamy naraz kilka tys. zł. Co do wyboru między przystawką rzędową (łańcuchową) i tarczową, to w praktyce większość użytkowników chwali przystawki tarczowe. Umożliwiają one cięcie kukurydzy bez konieczności trzymania się rzędów, jednak podnoszą cenę zestawu.

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (11)

  • patej 2014-11-28 11:08:44
    u nas w powiecie sirpeckim biorą 850 zł a ja mam na jedną redlinę i 1h wynosi mnie 250 zł
  • ukasz 2013-10-05 21:52:21
    ma ale nie zawsze zarobi
  • Within 2013-10-05 19:55:11
    Wszystko jest dla ludzi. i jeśli ktoś kupuje sieczkarnię za 1,5mln zł to nie po to, żeby stała w garażu i błyszczała się od przecierania szmatkami jak sportowe auta tylko po to żeby z niej wycisnąć wszystko co się da i,żeby go nie zawiodła w kluczowym momencie, a za to się płaci. Ja wychodzę z założenia, że maszyna ma na siebie zarobić.
  • ukasz 2013-10-05 09:05:16
    widze że moje komentarze są usuwane
  • rol-nick 2013-10-05 05:05:47
    @ukasz

    za "takie pieniondze"kupujesz porsche cayenne turbo i za 10 lat nie masz nic. A jak myslisz, to za takie "pieniondze" kupujesz kawalerke w Berlinie i robisz się hipsterem.
    I fajnie żyjesz. Do czasu.
    A my, którzy pakujemy gruuube miliony w maszyny, za kilka lat mamy gospodarstwa nie tylko nie upadające ale i rozkwitające
  • bamber 2013-10-04 19:17:12
    @ukasz widzisz jaki dziad z ciebie wychodzi.
  • yooho 2013-10-04 19:01:53
    czy ja wiem ze to taki interes w tym roku za koszenie hektara 700PLN do tego 3ciagniki z T088 .Wielkopolska
  • bamber 2013-10-04 11:02:20
    @ukasz dlatego byłeś i bedziesz zawsze dziadem, twoje dzieci też bo mają już to w genach.
  • ukasz 2013-10-04 08:50:58
    trzeba byc idioto zeby dac 1,5 miliona za zlom za takie pieniadze nic sie juz nie robi
  • porada 2013-10-03 13:33:54
    Podawanie ceny usługi mija się z celem (odpowiedź na komentarz lubelskie). Jakość kiszonki zależy od wielu czynników:
    -rozdrobnienia materiału roślinnego,
    -zagęszczenia kiszonki,
    -szczelnego i szybkiego okrycia pryzmy
    -późniejszego pobierania paszy itd..
    Jeśli ktoś próbuje zaoszczędzić na którymś etapie zbioru kiszonki 100zł czy 200zł musi się liczyć, że straci znacznie więcej. Cena musi iść w parze z jakością usługi.
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.80.97.221
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!