Od kilku lat kosiarki bębnowe są wypierane przez maszyny dolnonapędowe, których główną zaletą jest większa wydajność i niższe zapotrzebowanie na moc. Jednak i bębnowe mają swoich zwolenników.

50 KM WYSTARCZY
Mariusz Kołakowski z Mazowsza, prowadzący 40-hektarowe gospodarstwo, zdecydował się dwa lata temu wymienić starą kosiarkę bębnową (górnonapędową) na model Alka L 2.10, produkowany przez Famarol. Jest to kosiarka dolnonapędowa (dyskowa), w której elementami roboczymi jest 5 dysków. Na każdym z nich zostały zamontowane po dwa nożyki. - Wybrałem kosiarkę dyskową ze względu na małe zapotrzebowanie mocy i wysoką wydajność - mówi rolnik. Maszyna do tej pory spisuje się bez zarzutu. Obsługa nie nastręcza trudności i sprowadza się do posmarowania co jakiś czas kilku punktów oraz wymiany noży i oleju w skrzyni przekładniowej. Kosiarka współpracuje z Zetorem 7211, który nie ma problemów ani z jej napędzaniem ani z podnoszeniem.
Zdaniem producenta, do współpracy z tą kosiarką wystarczy ciągnik 50-konny. - Nie kupowałem szerszej kosiarki ze względu na niezbyt równe łąki, a ponad 2 m szerokości koszenia zapewnia w moich warunkach wystarczającą wydajność - twierdzi nasz rozmówca. W standardzie montowane są zgarniaki, które odpowiadają za formowanie pokosu w ten sposób, aby koła ciągnika przy następnym przejeździe nie ugniatały go. Ich ustawienie jest proste i odbywa się skokowo. Kosiarka jest także standardowo wyposażona w hydrauliczne składanie do transportu. Zdaniem Kołakowskiego, jest ono przydatne zwłaszcza w sytuacji, gdy koszone łąki mają dość małą powierzchnię i występuje konieczność ciągłej zmiany miejsca pracy.

BĘBNY NA CIĘŻKIE WARUNKI
Michał Lisowski z Mazur użytkuje kosiarkę bębnową wyprodukowaną w Famarolu. Jest to model Mewa 2,10 K.
- Łąki u mnie są bardzo nierówne, znaczną część z nich dzierżawię krótkookresowo, dlatego nie opłaca mi się ich uprawiać i wyrównywać - mówi nasz rozmówca. Z tego względu zdecydował się na zakup kosiarki bębnowej. - Głównym powodem wyboru kosiarki górnonapędowej była jej większa wytrzymałość - twierdzi. Kosiarka posiada dwa bębny, na których zamocowane są po 4 nożyki. Litera „K" w nazwie modelu oznacza, że kosiarka jest wyposażona w spulchniacz pokosu. Według Lisowskiego, jest on bardzo przydatny i warto w niego zainwestować. - Dzięki spulchniaczowi trawa szybko przesycha i już następnego dnia po koszeniu mogę przystąpić do zbioru - mówi rolnik. Kosiarka wyposażona w ten element jest droższa od wersji podstawowej o 4 550 zł.
Według producenta, do napędu maszyny konieczny jest ciągnik o mocy minimum 80 KM. Lisowski zawiesza ją na 95-konnym New Hollandzie. W ciągu dwóch sezonów dotychczasowego użytkowania nie zdarzyła się żadna awaria. Kosiarka jest użytkowana na 27 ha łąk. Rolnik zdecydował się na najbogatszą wersję wyposażoną w układ hydraulicznego składania maszyny do transportu (dopłata 970 zł).