- To chyba najgłupsze rady, jakie słyszałem w życiu – mówi Sergiusz Martyniuk, Prezes Rady Właścicieli Pronaru na temat podpowiedzi doradców strategicznych odnośnie przetrwania kryzysu w ubiegłym roku. Ich zdaniem trzeba było wstrzymać inwestycje, zredukować zatrudnienie itp. – Zareagowaliśmy tak jak wszyscy, ale po kwartale zaczęliśmy nabierać rozpędu i inwestować. Uruchomiliśmy m.in. zakład w Narewce - dodaje.

Za zasadniczy błąd, Martyniuk uważa zwolnienia ludzi. Uważa, że straty wynikające z redukcji zatrudnienia jest odrobić najciężej. – Fabryka, to przede wszystkim ludzie, którzy umieją zarządzać i wykorzystywać możliwości, jakie daje technika – przekonuje prezes.

Autor: kh

Opis: Widok na część zakładu nr 2 w Narwii

Rok 2010 zostanie w Ponarze zamknięty z przychodem w wysokości około pół miliarda złotych i 10 milionowym zyskiem. Prezes uważa to za dość słaby wynik, ale założeniem na przyszły rok jest osiągnięcie zysku w wysokości około 24 mln zł.

Kolejną inwestycja jest już rozpoczęta. Budowany jest zakład produktów metalowych w Siemiatyczach z halą o powierzchni 2,5 tys. m2. Kolejnym krokiem będzie budowa zakładu w Hajnówce. Do pracy, praktycznie od zaraz, potrzebnych jest około 300 osób.

W niedalekiej przyszłości Pronar rozpocznie najprawdopodobniej produkcję nowego asortymentu maszyn i narzędzi do produkcji rolnej. Jak jednak podkreśla kierownictwo firmy, wszystko musi zostać najpierw dokładnie przeanalizowane, a jeśli dojdzie do produkcji, oferta musi być kompleksowa. Obecnie bardzo silny nacisk kładzie się na rozwój działu maszyn komunalnych.

Jednocześnie prezes ma żal do rządu, tej i poprzedniej kadencji o to, że nie wspiera się rozwoju polskiego przemysłu, tak jak ma to miejsce w przypadku inwestujących obcych kapitałów. Chodzi przede wszystkim o zwolnienia i ulgi podatkowe. – Nie chcemy lepszych warunków od nikogo, ale przynajmniej równych - mówi Martyniuk.

źródło: farmer.pl