PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Jaki traktor do ładowacza?

Autor: Karol Hołownia

Dodano: 04-11-2017 06:12

Tagi:

Ładowacz czołowy to narzędzie, które w dużym stopniu poszerza spektrum możliwości wykorzystania ciągnika rolniczego. Jednak aby efektywnie i komfortowo z niego korzystać, traktor powinien być odpowiednio skonfigurowany i doposażony.



Podejmując decyzję o nabyciu nowego ciągnika, warto od razu pomyśleć o tym, czy będzie do niego zamontowany ładowacz czołowy. Jeśli tak, to warto zwrócić uwagę na kilka szczegółów w parametrach, konfiguracji i wyposażeniu ciągnika.

HYDRAULIKA - DIABEŁ TKWI W SZCZEGÓŁACH

Podstawą do wydajnej pracy z ładowaczem czołowym jest układ hydrauliczny ciągnika z pompą o wysokim wydatku cieczy. Zadania realizowane z wykorzystaniem ładowacza czołowego wymagają zazwyczaj zaangażowania zaledwie części dostępnej mocy silnika, a więc praca może się odbywać przy jego niskich prędkościach obrotowych. Może, ale właśnie pod warunkiem wydajnej hydrauliki. Przy mało wydajnej pompie do szybkiego działania wysięgnika niezbędne będzie wciśnięcie pedału gazu i zwiększenie obrotów silnika. To z kolei powoduje zwiększone zużycie paliwa i silnika, a także większy hałas. Ważne jest więc zwrócenie uwagi na parametr ciągnika, jakim jest maksymalny wydatek pompy hydraulicznej. Tu jednak jest pewien haczyk. W danych technicznych parametr ten jest często podawany dla całego układu hydraulicznego ciągnika, do którego należy też układ kierowniczy. Przykładowo, maksymalna wydajność wynosi 90 l/min, ale po dokładniejszym przestudiowaniu parametrów układu okazuje się, że z tego 28 l/min "zabiera" układ kierowniczy, czyli wartość użyteczna dołączonego osprzętu pozostaje na poziomie 62 l/min. Dla użytkownika maszyny istotny jest wydatek hydrauliki zewnętrznej (czyli owe 62 l/min), bo właśnie to będzie miało bezpośrednie przełożenie na sposób pracy ładowacza i tę wartość należy mieć na uwadze, np. porównując poszczególne modele ciągników.

Nie mniej istotny jest w tym jeszcze jeden szczegół: obroty silnika, przy których ów maksymalny wydatek jest osiągany. Im niższe, tym lepsza efektywność pracy. - W przypadku naszych ciągników bez mała 90 proc. maksymalnego wydatku pompy uzyskiwana jest przy obrotach silnika na poziomie 1000-1100 obr./min. Przy takich obrotach pompa dysponuje już wydatkiem, który pozwoli chociażby na sterowanie dwoma sekcjami ładowacza jednocześnie. To bezpośrednio przekłada się na niskie zużycie paliwa, bardzo często na poziomie 3 l/h - mówi Jakub Czerwiak, specjalista ds. produktu w firmie Kubota. Niestety, większość producentów ciągników nie podaje w danych technicznych, przy jakich obrotach silnika osiągany jest maksymalny wydatek pompy. Warto jednak pytać o to handlowców, a jeśli jest możliwość - samemu sprawdzić lub porównać działanie układu w różnych ciągnikach.

Rozwiązaniem stosowanym opcjonalnie w niektórych ciągnikach kompaktowych klasy premium (np. John Deere 5R, Fendt 300 Vario, Valtra N Direct, Claas Arion 400) i w większości traktorów dużej mocy jest zastosowanie pomp wielotłoczkowych z rozdzielaczami hydraulicznymi typu LS (Load Sensing). W tym przypadku zmiana wydatku pompy jest ustalana nie obrotami silnika, a w głównej mierze przez wychylenie dźwigni rozdzielacza. Zaletami takiego rozwiązania, oprócz wysokiej płynności ruchów i możliwości konfiguracji (m.in. ustawienie maksymalnych przepływów dla poszczególnych sekcji roboczych), są wysoka energooszczędność oraz mniejsze nagrzewanie się oleju w układzie, dzięki temu, że wydatek pompy jest dostosowywany do aktualnego zapotrzebowania. W opinii wielu użytkowników praca ładowacza jest szybsza niż w przypadku układu otwartego z pompą zębatą o zbliżonym maksymalnym wydatku. Wadą rozwiązania jest wyższa cena ciągnika wyposażonego w takich układ. Droższa też będzie ewentualna naprawa lub regeneracja.

WIDOCZNOŚĆ (NIE)OGRANICZONA

Na efektywność pracy z ładowaczem czołowym bezpośredni wpływ ma widoczność na zamontowany osprzęt. Ograniczenia w tym zakresie są spore, bo w dolnym położeniu narzędzia w dużym stopniu zasłania je korpus silnika. Niestety, pod tym względem nowe konstrukcje ciągników wcale nie są lepsze od tych sprzed lat, jest wręcz przeciwnie. Osłony silników "rosną", bo pod nimi upakowanego jest coraz więcej osprzętu, przede wszystkim niezbędnego do spełnienia obligatoryjnych norm emisji spalin. Warto jednak zwrócić uwagę, w jaki sposób maska jest wyprofilowana, czy zwęża się lub opada w przedniej części oraz czy nie ma z boku dodatkowych elementów zakłócających widoczność.

Jeśli chodzi o kabinę, lepiej jest, jeśli przednia szyba nie jest dzielona poprzeczką i jeśli jej górna część jest wyprofilowana do tyłu, co pozwoli na lepszą obserwację narzędzia w jego górnych położeniach. Przydatną rzeczą jest również okno dachowe, dzięki któremu poprawia się widoczność na ładowacz w jego górnych położeniach. Jeszcze bardziej komfortowym rozwiązaniem w tym zakresie jest tzw. dach panoramiczny, a więc o większej powierzchni przeszklonej, gdzie czasem przednia szyba niemal zlewa się z oknem dachowym, a stalowa poprzeczka między nimi jest bardzo wąska lub nie ma jej wcale (np. kabina Panoramic wClaasie Arionie 400).

TRAKTOR MUSI BYĆ DOCIĄŻONY

Najczęściej do pracy z ładowaczem czołowym wybierane są ciągniki o mniejszych mocach: 60-120 KM, które w gospodarstwach pełnią rolę maszyn "do wszystkiego". To traktory o stosunkowo niedużych gabarytach - najczęściej o rozstawie osi nieprzekraczającym 2,5 m. Generalnie, im traktor krótszy, tym bardziej zwrotny, co jest niewątpliwym atutem przy poruszaniu się w ciasnych pomieszczeniach inwentarskich, niedużych obejściach czy halach. Długość ciągnika czy rozstaw osi zazwyczaj wiążą się z wielkością silnika - liczbą cylindrów. Trzeba jednak mieć na uwadze to, że wraz ze zmniejszającymi się wymiarami ciągnika pogarsza się jego stabilność i trakcja, co będzie miało duży wpływ na jakość i bezpieczeństwo pracy z ciężkimi ładunkami. Dlatego przy wyborze ciągnika, który będzie współpracował z ładowaczem, warto zwrócić uwagę na możliwości dociążenia go, tak aby środek ciężkości jak najbardziej przesunąć do tyłu. Skutecznym i często stosowanym rozwiązaniem jest zaczepienie obciążnika na tylny TUZ. Zaletą takiego rozwiązania jest znaczne przesunięcie środka ciężkości na tył czy szerokie możliwości doboru obciążnika pod względem masy. Wadą jest przede wszystkim ograniczenie możliwości zaczepowych.

Warto więc zainteresować się innymi możliwościami, jak chociażby dociążenie tylnych kół przez zamontowanie do nich specjalnych obciążników - na zewnątrz lub po wewnętrznej stronie felg. W ten sposób, w zależności od wielkości kół i montażu, można zyskać nawet ponad 400 dodatkowych kilogramów. Zaletą takiego rozwiązania jest też zwiększenie siły uciągu ciągnika na przykład podczas transportu przyczep w ciężkich warunkach. Jeśli jednak ciągnik oprócz załadunków ma być używany w lekkich pracach, np. podczas zbioru zielonek, takie dodatkowe obciążenie jest niepożądane, a demontaż balastu dość pracochłonny. Ponadto cięższe koła to większe opory toczenia. Innym, niedrogim sposobem dociążenia kół, jest zalanie opon płynem niezamarzającym. Warto dopytać o to handlowca bądź sprawdzić taką możliwość w instrukcji obsługi. Niektórzy producenci podają, czym i w jaki sposób można "zalać" ogumienie. W przypadku przednich kół, konfigurując ciągnik do pracy z ładowaczem, warto wybrać felgi pełne. Praktyka pokazuje bowiem, że połączenia śrubowe często nie wytrzymują dużych obciążeń i pękają.

Nierzadko do ładowacza przeznaczane są również duże traktory o mocach grubo ponad 200 KM. Takie maszyny oczywiście nie są tak zwrotne, jak ich mniejsze odpowiedniki, ale są też wydajniejsze. Do dźwigania dużych ciężarów (często powyżej 2 t) predysponuje je duża masa i szeroki rozstaw osi, a bardzo wydajna hydrauliki pozwala na sprawne posługiwanie się wysięgnikiem. Wyposażenie w ładowacz zwiększa zakres użyteczności ciągnika, a w gorącym okresie wzmożonych prac w gospodarstwie często taki zestaw jest w stanie nieźle wspomóc w zadaniach ładowarkę teleskopową.

BEZ REWERSU ANI RUSZ

Praca z ładowaczem czołowym wymaga częstej zmiany kierunku jazdy. Dlatego też mechaniczny rewers to niezbędne minimum. Zdecydowanie bardziej polecanym rozwiązaniem jest rewers bezsprzęgłowy: hydrauliczny lub jeszcze lepiej elektrohydrauliczny, który działa lekko, a dodatkowo niektórzy producenci dają także możliwość ustawienia jego czułości, jak również zamiennego z dźwigienką używania go na przykład za pomocą przycisków umieszczonych na dżojstiku służącym do sterowania ładowaczem. Takie rozwiązanie daje m.in. John Deere w swoich ciągnikach wyposażonych w fabryczne ładowacze. Mogą tutaj być też przyciski pozwalające na zmianę półbiegów bez użycia sprzęgła. Jest to dostępne we wszystkich ciągnikach, począwszy od serii 5M. Istotny jest też rodzaj zastosowanego sprzęgła. Tu zdecydowanie lepiej od "suchego" sprawdza się sprzęgło "mokre". Jest po prostu trwalsze. Jeśli chodzi o układ przeniesienia napędu na przednie koła - jeśli producent daje taką możliwość - warto wybrać sprzęgło wielopłytkowe zamiast kłowego.

Komfort pracy z ładowaczem może znacząco poprawić system bezsprzęgłowego zatrzymywania ciągnika za pomocą nożnego hamulca. Po zwolnieniu pedału traktor ruszy ponownie. Można więc operować maszyną bardzo precyzyjnie bez dodatkowego użycia pedału sprzęgła. Tego typu rozwiązania można spotkać w takich ciągnikach, jak: Deutz-Fahr 5G pod nazwą Stop & Go, Claas Atos (Smart Stop) czy Valtra A (AutoTraction).

WZMOCNIĆ CIĄGNIK

Elementem narażonym na duże obciążenia podczas pracy z "turem" jest przednia oś. Większość producentów stosuje osie z prostym, przegubowym przeniesieniem napędu. W niektórych przypadkach producenci dają możliwość wyboru rodzaju osi. - Jeśli traktor ma pracować intensywnie np. z ładowaczem, polecamy wybór wzmocnionej przedniej osi, do której jednocześnie montowane są dwa siłowniki skrętu, aby maszyną było lżej manewrować. Tak mamy m.in. w przypadku ciągników TD5 - wyjaśnia Bartosz Banaś z firmy New Holland. W przypadku Kuboty napęd jest przekazywany przekładnią stożkową. Trwałość takiej osi gwarantują dodatkowe podparcie i zamknięta konstrukcja, a wśród najważniejszych zalet można wymienić możliwość uzyskania większych kątów skrętu. Przedstawiciele producenta podają jeszcze inną zaletę stosowanych przez nich przednich osi, a mianowicie możliwość regulowania luzu na tulei wahliwej (odpowiednie dokręcenie specjalnej śruby), gdzie w konkurencyjnych maszynach luz może być zlikwidowany najczęściej przez wymianę tulei, co wiąże się z koniecznością demontażu osi.

Atutem ciągnika przeznaczonego do pracy z ładowaczem jest również konstrukcja ramowa. Wzmacnia ona korpus maszyny i w dużym stopniu ogranicza przenoszenie obciążeń z ładowacza na silnik czy układ przeniesienia napędu.

 

Artykuł ukazał się w październikowym numerze miesięcznika "Farmer"

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (7)

  • Polak 2017-11-11 09:24:49
    czemu cięźarowe samochody nie mają pdf ?
  • Mistrz 2017-11-05 20:52:17
    To już zwykłe widły nie wystarczają, chłopcom z koniczynką w klapce przywiozą taczkę, będą chłopców z PSL wieźć na skraj wsi na gnoju :D
  • gruby 2017-11-04 23:41:28
    raczej nie wzrosła tylko osiągnęła nominał zdławiony przed dpfa
  • Marcin 2017-11-04 15:40:24
    Ja w swoim t5 115 pozbyłam się dpf. Po 5000 h.po tym zabiegu wyraźnie wzrosła moc ciągnika.
  • parody 2017-11-04 15:29:15
    Wypier*olić DPF i po sprawie na każdych obrotach. Bo faktycznie na niskich obrotach się nie wypala
  • robert 2017-11-04 11:44:16
    dlatego pod ładowacz lepiej jest wybrać coś z SCR, dpf obleci w ciągniku który sporo jeździ przyczepa/kosiarki/agregaty
  • Milk 2017-11-04 08:39:36
    Przy niskich obrotach silnika ładowacz działa bardzo sprawnie, ale filtr cz.stałych ciągle się zatyka.
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE
FORUM TYMCZASOWO NIEDOSTĘPNE

W związku z ciszą wyborczą dodawanie komentarzy zostało tymczasowo zablokowane.

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!