Ciągniki John Deere serii 5E cieszą się w Polsce dużą popularnością, przede wszystkim ze względu na prostotę konstrukcji i przystępną cenę. W jej skład wchodzą 3 modele o mocy: 55, 65 i 75 KM.

Ostatnio maszyny doczekały się kilku niewielkich, ale istotnych modyfikacji. Do najważniejszych należy tzw. mini EHR, czyli przycisk podnoszenia i opuszczania ramion tylnego TUZ do ustawionych przez kierującego pozycji (górnej i dolnej). Można zatem szybko i precyzyjnie sterować podnośnikiem – bez udziału dźwigni suwaka. Warto dodać, że przyciski sterowania TUZ są teraz zamontowane również na tylnych błotnikach – element nie do przecenienia przy podczepianiu maszyn.

Pracę z maszynami napędzanymi z WOM ułatwi teraz elektrohydrauliczne załączanie wałka. Do tej pory WOM był obsługiwany za pomocą dość topornej dźwigni.

Kolejnym elementem jest wprowadzenie dwupłaszczyznowej regulacji kolumny kierownicy, która zastępuję „sztywną” kierownicę.

W przypadku opcjonalnej przekładni z mokrym sprzęgłem i elektrohydraulicznym rewersem 12/12, dostępny jest regulator czułości działania rewersu (pokrętło).

Dodatki poprawiają więc zdecydowanie komfort pracy ciągnikami serii 5E. Tu nasuwa się jednak pytanie, o ile wzrasta cena ciągnika?

Jak przekonuje nas jeden z dealerów, cena ciągnika z nowymi dodatkami nie wzrosła (mini EHR, regulowana kolumna kierownicy, elektrohydrauliczne załączanie WOM). Dopłaty wymaga jedynie regulator czułości rewersu (kwota rzędu 300-500 zł), który jest dodatkiem do opcjonalnej przekładni PowerReverser (3-4 tys. zł).

Za 55-konny ciągnik John Deere 5055E trzeba obecnie zapłacić około 115 tys. zł brutto.

 Zobacz Test Farmera ciągnika John Deere serii 5E