Zakończony rok 2014 to już drugi rok rzędu spadków w handlu maszynami. Od kiedy sięgnąć pamięcią, zawsze „dostawało się" któremuś z działów produkcji rolnej, inny natomiast zaliczał rekordy cenowe. Górki i dołki w koniunkturze to norma dla gospodarki wolnorynkowej. Ostatnie miesiące to jednak lawinowy spadek opłacalności w niemal każdej dziedzinie produkcji rolnej.

Nie ma zysków, nie ma inwestycji. Dobrze obrazują to dane statystyczne sprzedaży maszyn, gzie na przykład w listopadzie 2014 r. zarejestrowano dwukrotnie mniejszą ilość ciągników niż miało to miejsce w marcu czy kwietniu. Widać to także w naszej sondzie. Aż 46 proc. rolników biorących udział w naszej sondzie zadeklarowało, że w całości rezygnuje z zaplanowanych inwestycji na rok 2015. To bardzo dużo. Niskie ceny płodów rolnych, żywca, cenowy dołek w mleczarstwie i rosyjskie embargo - to czynniki które w ostatnim czasie najbardziej rzutują na niskie dochody rolników, a to bezpośrednio przekłada się na słabnący popyt modernizację parku maszynowego.

Duża część rolników czeka z zakupami na możliwość sfinansowania transakcji w ramach czekającego na wdrożenie nowego PROW. Trzeba jednak zdać sobie sprawę, że jeśli nawet w tym roku ruszą nabory wniosków o dotacje, realny termin realizacji przesunie się co najmniej na kolejny rok.

Analizując pesymistyczny wynik z sondy, trzeba też wziąć pod uwagę, że to dopiero pierwsze dni nowego roku. Sytuacja na rynku potrafi znacząco zmienić się nawet w przeciągu kilku tygodni. Już teraz powiewa optymizmem - ceny zbóż na światowych rynkach stopniowo rosną, a to z mniejszym lub większym opóźnieniem odzwierciedla się w cennikach krajowych skupów.

26 proc. odsetek głosujących w sondzie potwierdziło, że kryzys uniemożliwi im zrealizowanie części zaplanowanych inwestycji. To zrozumiałe, bo część zakupów po prostu musi zostać dokonana żeby gospodarstwo mogło normalnie funkcjonować. Z kolei 15 proc. zadeklarowało inwestowanie na zaplanowanym poziomie. W znacznej mierze wynika to z wcześniej podjętych zobowiązań, takich jak umowy z ARiRM dotyczących realizacji zadań z dotychczasowego PROW czy kredytów inwestycyjnych. Część gospodarstw natomiast po prostu ciągle jest w dobrej kondycji finansowej m.in. dzięki zróżnicowanym źródłom dochodów. Zdywersyfikowana produkcja „wygrywa" przede wszystkim w czasie kryzysu. Może warto zatem wyciągnąć wnioski z obecnej sytuacji i zaplanować kolejne inwestycje z nowego PROW właśnie na rozwój innych działów produkcji, a może nawet na działalność pozarolniczą.